Bulwary Wiślane i Starówka z Mają

Zapraszam po zaległy wpis…

Temperatura dochodziła do 20 stopni.  Maja w bluzie, ja w białym, dziurawym swetrze i lekkiej skórzanej kurtce. Na zmianę ją ściągałam i zakładałam gdy w cieniu powiał mimo wszystko chłodny wiatr, który przez te „dziury” przenikał aż drżałam. Maja za to rozpięta aż w końcu bluza została przewieszona przez „ramię” hulajnogi.

Gdy Natalka jechała na zbiórkę, na godzinę 13:00 ja z młodszą córcią postanowiłam wybrać się na bulwary Wiślane. Otworzyli kolejny fragment przy Moście Świętokrzyskim. Niestety z racji zbiórki mój planowany od tygodnia wypad w Góry Świętokrzyskie znowu został odsunięty do odwołania. Nie powiem, żałowałam, zwłaszcza, że pogoda przepiękna.

A, że i Maja miała intensywny tydzień, brakuje Jej spacerów, pobycia ze mną dłużej niż chwila przed snem to… Zarządziłam spacerek nad Wisłą. Postanowiłyśmy nie spiesząc się dojść Bulwarami do Starówki i wrócić razem z Natalką gdy skończyli spotkanie o 16:00.

Maja zabrała ze sobą wspomnianą hulajnogę i lalkę „Agatkę” w nosidełku. Tak z nią jeździła i wszystko pokazywała „swojej córci” 🙂 Najpierw zdjęcie przy Syrence Warszawskiej, później cofnęłyśmy się do wspomnianego mostu, gdzie rozwiesili hamaki.

Pod kolejnym mostem nie duży Skate Park i drążki do ćwiczeń, na których Maja poszalała. Były fikołki, bujanie się na jednej ręce, wygibasy…

Wzdłuż rzeki znajdują się altany z leżakami, kamienne ławy oraz siedziska z konarów drzew. Jest także punkt widokowy i mini plaża z wiklinowymi koszami oraz leżakami, stolikami i parasolami.

Wzdłuż promenady są także „zacieniacze” (można na nich poleżeć i schować się przed słońcem),  strefa edukacyjna – z rzeczną roślinnością, na wysokości Centrum Nauki Kopernik oraz amfiteatr. Do tego kamienie, nagrzane od słońca, na których można przysiąść. Są też restauracje, lodziarnia, do której oczywiście zawitałyśmy  Kilka „Pawilonów Kulturalnych”. Na prawdę dobrze wszystko zorganizowane, z jednym minusem dla mnie – zbyt dużo ludzi w wolny dzień, dlatego zdecydowanie na chwilę odpoczynku po ciężkim tygodniu wolę wyprawę za miasto. Tym razem się nie udało, ale mimo zmęczenia jakie czułam po powrocie nie żałuję. Ten czas spędzony tylko z Mają na rozmowach (również o Jej przyszłych dzieciach 🙂  Poszła na kompromis i nie urodzi ich w wieku 15 lat a 20 ), śmiechu, patrzeniu na Jej błyszczące oczy, zadowolenie… BEZCENNY!

Gdy dotarłyśmy na Starówkę okazało się, że mamy jeszcze godzinkę. Tam ludzi jeszcze więcej niż przy Wiśle, ale jakoś się przedarłyśmy i kupiłyśmy obwarzanki. Usiadłyśmy na Placu Zamkowym, na barbakanie, na rozgrzanym ceglanym murku i już tam zostałyśmy do czasu kiedy Nati dała znać, że skończyli. Maja jeszcze pobiegła po watę cukrową i tak siedziałyśmy we dwie,  trochę milcząc, trochę rozmawiając i obserwując przechodniów.