Czas do wakacji zaczęliśmy odliczać już po przyjeździe z poprzednich. Ponieważ zaplanowaliśmy kierunek Włochy, udzieliło się to także w kuchni. Grissini to rodzaj włoskiego drożdżowego pieczywa, które ma postać sporej długości paluchów.

Poniższe dzieło nie jest moje lecz Asi. Z racji podziału blogów na „słodkie” i „nie-słodkie”, przepis trafia do mnie 🙂

Składniki:

  • 280 ml ciepłej wody
  • 500 g mąki
  • 15 g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżka soli
  • 4 pełne łyżki oliwy

Mąkę przesiewamy do misy. Z 280ml wody odlewamy trochę i rozpuszczamy w niej drożdże i cukier. W pozostałej ilości rozpuszczamy sól a następnie dolewamy oliwę. Do mąki dodajemy rozpuszczone drożdże, a potem wodę z solą i oliwą. Wlewamy cienkim strumyczkiem.
Wyrabiamy ciasto aż powstanie jednolita masa. Kiedy ciasto będzie ładnie wyrobione posypujemy stolnicę mąką, układamy ciasto na kształt prostokąta, smarujemy po wierzchu oliwą i oprószamy jeszcze mąką.
Zostawiamy do wyrośnięcia – na około godzinę. Powinno podwoić objętość. Potem długim gładkim nożem wycinamy paseczki (od krótszego boku).
Rozciągamy je w palcach na długość blachy. Można je dodatkowo poskręcać, żeby ładnie wyglądały. Tak przygotowane wkładamy do nagrzanego do 200ºC piekarnika na 20 minut.
To jest opcja podstawowa, ale Asia swoje grissini przed włożeniem do pieca posmarowała oliwą, posypała grubą solą, rozmarynem oraz ziarnem słonecznika. Kilka paluchów, specjalnie na Natalki, posypanych było czerwoną, słodką papryką. Pyszne! Sprawdzą się też nasiona sezamu lub maku. Sprawdziło się także owinięcie części paluchów włoską szynką. Poza tym, pasuje wszystko, co Wam przyjdzie do głowy.

Smacznego!!!

Print Friendly, PDF & Email