Słoneczny dzień z wizytą u lekarza nie zapowiadał się radośnie. Ciągłe pytania „czy będzie kuj” nie wróżyły nic pozytywnego. Strach Majki przed igłą jest spory, i nie ma co się dziwić. „Kuj” nie było, a spostrzeżenia córci – wyjątkowe. Nie związane z igłą.

Wysiadając z samochodu i maszerując do przychodni przechodziliśmy obok przystanku autobusowego. Ludzi w takich miejscach jest jak zwykle cała masa. Ale tylko jeden mężczyzna w szarym garniturze zwrócił uwagę Majki.

– Tato, zobacz – to profesor.

– Dlaczego profesor? Skąd wiesz?

– No zobacz! Tak ubrany, trzyma w rękach książkę. I ją czyta. To musi być profesor!

– No fakt, to może być profesor.

 

Po kilku minutach, siedząc w gabinecie lekarskim, spostrzegłem niemałego siniaka na nodze Majki.

– O siniak! Duży! Skąd go masz?

I oto odpowiedź zawierała nowoczesną odmianę słowa „kuku”

– Tato, ja mam dużo kuk. Na nogach, rękach. Dużo.

Print Friendly