Koniec roku już mnie zastał. Nie mam szans na ogarnięcie wszystkich zdjęć z tegorocznych wakacji. Zbyt dużo się dzieje. Ale nadrabiam zaległości. Mam nadzieję, że w miarę systematycznie 🙂

Wracam zatem do Marradi…. A kolejny dzień zaczyna się podobnie. Kawka, kanapki odrobina prosecco by z wprawy nie wypaść 😉 i plany co robimy. Kasia ma lekcje. Chłopaki wolne. My również. A jakże! 😀

Pakujemy się do samochodu i jedziemy z dziesięć kilometrów by spędzić trochę czasu nad rzeką. W ciszy, w spokoju. Zasmakować, usłyszeć i poczuć przyrodę ukazującą się nam w intensywnych barwach. Ubaw po pachy. Nie tylko dla najmłodszych.

Zdobywanie ważnych miejsc
Zdjęcie proszę
Oto efekt 🙂
„miszcz selfi”
Wreszcie nogi można umyć
…i pranie zrobić
Taki wygięty pawian
Prawie jak na desce surfingowej
Trzech ludzików
Na krawędzi
Tak właśnie układa się kamyczki 🙂
Jej wysokość Maja
Relaks

A potem powrót do domu na obiad. Ten jest rzeczą świętą. I daje mnóstwo energii na dalsze działania. Nieopodal znajduje się piękny gaj kasztanowy. Tak blisko a my nie wiedzieliśmy nic o nim wcześniej. Nadrabiamy więc. Krótki spacer i podziwianie widoków. A te, w połączeniu z odgłosami nadciągającej burzy, jej zapachem i kolorami są niezwykle soczyste.

Prawie z samej góry
Znamy tę wieżyczkę
Dość stromo
Kłujące bardziej niż te niejadalne
Wbrew pozorom to nie kasztan utkwił 😉
Burza idzie.

A potem późne popołudnie i wieczór kończy się prawie klasycznie. Spritz, rozmowy i mnóstwo śmiechu na rynku. Wspólne biesiadowanie przy winogronach, deskach z serem i kiełbasą, która stała się moim numerem jeden. Do tego ciutkę wina i naszym śpiewaniem, udawanym karaoke moglibyśmy rozkręcić niejedno wesele 🙂

Rozgrzewka
Główni wokaliści
Chórki
Wokaliści plus menadżer
Oto cały „ZEPSÓŁ”
Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.