Italia 2017 cz.11 – mercatino, piwo, spritz i wino

Chorobcia! Czasu jak na lekarstwo. Zajęć tylko przybywa a doby niestety ubywa. No i choróbska co i rusz przyplątują się do każdego z nas. Dziś wreszcie, pomimo pewnych niedogodności natury wzrokowej, udało mi się wybrać i „podrasować” kolejną porcję zdjęć z naszych wakacji.

Rozpisywać się nie będę. Krótko wyjaśnię, że tym razem postanowiliśmy wziąć udział w marradyjskim mercatino. Za parę „groszy” zarezerwowałem stolik tuż przed salumerią. Bo wydawało mi się, że to doskonałe miejsce do handlu 🙂 Idealnie widoczne z każdej strony. Wczesnym wieczorkiem, po całym dniu rozleniwiania się zapakowaliśmy nasze drobiazgi do samochodu i pojechaliśmy trochę handlować.

Miałem jednak wrażenie, że w tym roku ruch jakiś taki mniejszy. Ale doznania jak najbardziej pozytywne. Dzięki dobrym duszom nie nudziliśmy się. Zarówno tym mniejszym jak i starszym było mi miło spędzać czas. A dzięki Mario mogę uznać, że handlowanie przebiegało bezproblemowo. Szczególnie podczas negocjacji z „lokalnym kolorowym artystą”.

W tle przygrywała orkiestra, a dzieciaki biegały to tu to tam. Udało się też spotkać parę znajomych osób z poprzedniego roku. A przede wszystkim mogłem poudawać, że trochę mówię po włosku. 😀

Ponieważ jednak miałem ochotę także na posiedzenie na rynku i napicie się czegoś, towar zapakowaliśmy do autka ciut wcześniej niż przewidywałem. Na powrót do domu musi poczekać, aż JA po ciężkiej pracy napiję się spritza i dobrego piwka. To nic, że dzieciom chciało się spać! Przecież na rynku jest mnóstwo miejsc do spania 😉

Zostawiam Was ze zdjęciami.

Zobacz, obejrzyj, posłuchaj 🙂

EDIT:

Oczywiście dzień skończył się grubo po północy. A powrót na domu był nie lada wyzwaniem. Przechodzenie przez parkan to nie jest to co starsze tygrysy lubią najbardziej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.