Oto pierwszy, pełny dzień w Marradi. Rzeka zachęcała do zabawy swoją ciepłą wodą oraz bardzo niskim poziomem. To efekt ponad czteromiesięcznej suszy. Jednak dzieciaki miały ubaw grając także w Dobble i przywiezioną przez nas piłkę na uwięzi. Oraz, jak się okazało później, wykorzystując czas na milion innych sposobów. W międzyczasie, nie wiadomo skąd, napatoczył się nam Spritz więc trzeba było go wypić. Tym bardziej, że to najlepszy Spritz jakiego miałem okazję posmakować.

Popołudniowy czas zapowiadał się jednak bardziej niesamowity niż mogliśmy to sobie wyobrazić. Oto Kolorowa Scarpinata będąca częścią Graticola d’Oro 2017. Walka o Złoty Ruszt rozpoczęła się już jakiś czas temu. My tylko dołączyliśmy do „zabawy” niosąc dla Biforco punkty w postaci kolorowych opasek. Trasa biegnąca ulicami Maradi liczyła pięć kilometrów. Wzdłuż trasy usytułowane były cztery punkty „kontrole”, w których każdy został potraktowany kolorowym proszkiem. Zielonym, różowym, żółtym i pomarańczowym pyłem dostawał każdy. A ów pył osiadał wszędzie. Dosłownie wszędzie! W oczach, uszach, w nosie w d… Oooo nie! Tam go nie było 😉 Docierając na metę zostawiało się opaski w urnach poszczególnych regionów. Biforco zdobyło najwięcej punktów. Może nasz wkład w zwycięztwo był znaczący 😉 Kto wie?

No fajnie… Przyjechaliśmy samochodem i samochodem trzeba wrócić. Hmmmm… A co tam! Szarą tapicerkę trzeba trochę ożywić. No dobra. Autko autkiem… ale ten cały kolor trzeba jakoś z siebie zmyć. Rzeka to idealny pomysł! Będzie oranżadka! A wieczorem trzeba koniecznie obgadać i opić to zwycięstwo 😉

Część zamieszczonych we wpisie zdjęć jest autorstwa Kasi z Kamiennego Domu. A więcej o Scarpinacie możecie przeczytać tutaj

Print Friendly, PDF & Email