Smutek coraz bardziej zalewa serce i duszę. Powoli nawet zwilżając oczy. Jeszcze tylko dwa i trzeba będzie pożegnać się. Na rok! Ten czas tutaj, w Marradi zawsze jest radosny i taki… niepowtarzalny. To nie tylko miejsce jest magnetyczne. Ludzie. …i wy, z którymi tak się zaprzyjaźniliśmy. Kto by pomyślał, że cztery lata temu coś „zaiskrzy” i z ogromną chęcią będziemy wracali do Marradi i do Domu z Kamienia.

Kolejny dzień cieplutki i słoneczny zapowiadał się jeszcze bardziej udany. Oto przed nami uczta u Mario – fachowca od grilla, rybek, pizzy i dziesiątki innych pysznych rzeczy.

Zapachy już unoszą się na Lamone. Przy lampce wina rozłupujemy świeżutkie migdały. Są pyszne! A… zaraz. Napisałem lampce wina?! No to jest oczywiście żart 🙂 Między nami „przewija się” słonecznik, który doskonale wtapia się w letnie zdjęcia.

Maja zabiera się za łowienie rybek. Jakoś nie miały ochoty brać. Pewnie było zbyt ciepło. Albo mozzarella nie przypasowała. Ucztujemy, śmiejemy się i chłoniemy ostatnie chwile w doborowym towarzystwie.

Okazuje się, że zdjęcia z Mario nie są wcale takie zwykłe. To nie kto inny jak sam Vasco Rossi. To spostrzeżenie pozwala napić się, wypić zdrowie. Albo po prostu wyżłopać kolejną lampkę wina. A co tam! Po pikniku na Pigarze jesteśmy przecież zaprawieni 😉

Master Chef
Pogadanki na temat picia wina ze szklanki 😉
Banda 🙂
Same pyszności
Maja chce przechytrzyć rybki
Efekt używania młotka
Pierwszy młotkowy!
Drugi młotkowy 🙂
Życzenie i powrót do wody
Nasz prywatny Vasco Rossi

ORYGINAŁ. źródło: Internet
Zdjęcie pamiątkowe
Chichy, śmichy
Drzewko migdałowe
Wieczorne, wspólne wyżeranie lodów. Niezapomniane!


Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.