Wszyscy wyczekiwaliśmy wieczora. To nasza kolejna Notte Delle Streghe. Tym razem szeroko pojęta magia. Niby motyw banalny. Ale wykombinować strój wcale łatwo nie było. Przecież nie mógł być totalnie banalny. A jednak… Dziewczyny od popołudnia malowały paznokcie, szykowały się. Ubierały, peruki głaskały… Kasia z chłopakami jak zwykle starali się być perfekcyjni. I tak też wyszło.

Ja tym razem nie malowałem swojej gęby na czarno. Żałuję jednak, że zdecydowałem się na biały lakier do paznokci. Dużo bardziej odpowiadała mi zeszłoroczna czerń (ciemna zieleń). Ale bycie Gandalfem pociąga za sobą niemożność użycia wspomnianej czerni. Do tego ta długa kiecka niczym juchtowy worek, czapa z czubkiem, krzaczaste brwi, które ciągle się odklejały, długie włosy i kudłata broda. Cholerna broda! Po całej imprezie bliżej mi było do Kota w butach niż Gandalfa. Wszędzie te białe kłaczki 😀 Fuj! Brakowało mi tylko laski. To znaczy – tego drewnianego zakrzywionego kija, którym można stukać … o ziemię 😉

Dotarliśmy niestety z opóźnieniem i niestety (powtórzę) nie dane nam było zobaczyć orszaku. To nie zniechęciło. Bo klimat i ta wyjątkowość zapadają w pamięć. Pozwalają zapomnieć o bożym świecie.

Zostawiam Was z galerią zdjęć. A na końcu zerknijcie jeszcze na krótki film.

Przygotowania
Wesoła gromadka
Może zjemy wspólną kolację?
Pejczykiem? Pejczykiem?
Włos anielski z różnych stron świata
Bida z nędzą
Teleport do pięciu stron świata 😀
Musimy poważnie porozmawiać
Przyłączysz się?
Nie taki Gandalf straszny jak go malują
Brygada pijących inaczej.
A jednak znalazła się 😉 Uśmiechnięta Alicja
Kolejny magiczny spritz
Ofiarę czas złożyć
Powiadam Wam… będziecie następni 🙂
No i Czarownica poszła z dymem
Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.