Jak to nie ma!? Jak jest!

Mówią, że pól lawendy w Polsce nie ma. Jak to nie ma? Jest przynajmniej jedno. Bo sami je znaleźliśmy. Nie jest duże, bo właścicielka ubolewała, że w zeszłym roku część krzewów przemarzło i trzeba było je wykopać. Ale te co pozostały trzymają się dobrze. A odmian na tak niewielkim kawałku ziemi jest około dwudziestu. Myślę że za rok, dwa, trzy właścicielce uda się odbudować tę przystań pachnącą niecodziennością.

Niedaleko trzeba było jechać by poczuć południowy klimat. Mnóstwo pszczół, trzmieli i niezliczona liczba kolorowych motyli wirowała wokół nas i krzewów lawendy. Pogoda dopisała więc także powietrze było niezwykłe. W tym miejscu pachniało południem Europy.

Obok postawione były mniejsze i większe szklarnie z innymi kwiatami i całkiem pokaźną kolekcją różnych odmian pomidorów. Na spróbowanie zakupiliśmy kilka sztuk byczych rogów. W smaku okazały się naprawdę „bycze” 🙂 

Wędrowaliśmy pomiędzy kwiatami i wciągaliśmy tę odstresowującą woń. Przy okazji udało mi się zakupić poszukiwaną od dłuższego czasu białą odmianę lawendy. Właściwie kwiaty mają niespotykaną srebrzystą barwę i wyglądają cudownie. Także już po wsadzeniu do ogrodu.

Chwilę później upajaliśmy się wiejskimi, wąskimi drogami – zatrzymując się tu i ówdzie by zrobić jeszcze kilka zdjęć na obrzeżach pól ze zbożem. Równie pięknie!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.