Jowisz

Wreszcie wczoraj przewiało chmury i od 23:00 można było wytarabanić się z teleskopem na podwórko. Co prawda nad niebem południowym nadal nie było idealnie ale pozostało niebo północne i chęć odnalezienia Wielkiej Mgławicy w Andromedzie.

Niestety duża wilgotność, przeszkadzające od czasu do czasu chmury skutecznie utrudniały odnalezienie Andromedy. Po godzinie poszukiwań udało się. Jednak to co zobaczyliśmy w teleskopie to tylko „rozlane mleko”. Natalka miała problemy z obserwacją obiektu. Nic dziwnego – ja z trudem obserwowałem mgławicę. Około 1:30 w nocy dzisiejszego dnia znalazł się na przyzwoitej wysokości Jowisz. Na tę planetę bez problemu udało się ustawić teleskop. Oto co zobaczyliśmy:

 Nikon D7000, ISO 6400, +3EV, f3.5, 3s, 18mm, 2011 rok.

Nikon D7000, Skywatcher 910/90, 2011 rok. (Registax)

Bardzo ucieszył nas tak dobry widok planety. Wszyscy skakali z radości tym bardziej, że komary cięły nas równo od stóp do głów. W nogi było zimno a buty przemiękały od tworzącej się rosy.

Oto kilka danych nt. Jowisza: 

Średnia odległość od Słońca: 778 mln km (5,20 odległości Ziemi od Słońca)
Długość roku: 12 lat ziemskich
Długość dnia: 10 godzin ziemskich
Średnica: 142 800 km (11,2 średnicy Ziemi)
Siła ciążenia: 2,6 wartości ziemskiej
Księżyce: 4 duże, 12 małych
Pierścienie: 1 bardzo cienki

Poniżej znajduje się zdjęcie przedstawiające porównanie wielkości Ziemi i Jowisza.

źródło: wikipedia.org

7 thoughts on “Jowisz

  • 31/07/2011 at 22:08
    Permalink

    Niektórzy jednak nie wytrwali aż tak długo i teraz … żałują 🙁
    Na szczęście wykonane zdjęcia w pełni oddają zadowolenie „odkrywcy” z nocnych – gwiezdnych „łowów” i radosną atmosferę wszystkich pozostałych, mimo iż natura – komary, szczególnie dokuczliwe, nie dawały tej nocy spokoju.

    Pozdrawiam, Roman.

    Ps. Piękne dzięki za przemiłe chwile spędzone w Waszym gronie 🙂

    Reply
    • 31/07/2011 at 22:30
      Permalink

      Roman, i tak wytrwałeś długo akceptując masę krwiopijców. Możesz jedynie żałować niepowtarzalnego widoku przez teleskop. Zdjęcie nie oddaje wszystkiego.
      My też dziękujemy za wspólnie spędzony czas i za wytrwałość podczas grania w nieznane Ci gry

      Reply
      • 31/07/2011 at 23:50
        Permalink

        Nie wiem dlaczego, ale moja odpowiedź gdzieś się „zapodziała” na Twoim blogu – piszę jeszcze raz.

        Faktycznie, żałuję, bo czegoś takiego jeszcze w życiu nie doświadczyłem. Podobne odczucia mam wobec Waszej „wesołej gromadki”. Jesteście wyjątkowi to pod każdym względem. Wasze pociechy – radosne, wdzięczne i gdyby nie mój wiek i wiek jednej z nich – Mai, to byłbym skłonny powiedzieć, że… przepadłem , zupełnie mnie oczarowała, ale to akurat Was pewnie nie dziwi
        Co do gier, to kolejne wspaniałe – jakże radosne doświadczenie. Wasza fascynacja nimi, bo tylko tak mogę określić to, czego doświadczyłem z Waszym udziałem, zupełnie zmieniła moje wyobrażenie o grach i podejście do nich. Pierwszy raz cieszyłem się z udziału w tym, co było mi obce od zawsze. Po raz pierwszy cieszyłem się z każdej przegranej, bo nie to było najważniejsze, które zajmę miejsce, a radość z doświadczania każdego dnia kolejnych wrażeń, Waszych reakcji – radości i satysfakcji z przekazywania tak oczywistych, jak się okazuje dla Was rzeczy, a tak niepojętych w swoim wymiarze mnie.
        Jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję za wszystko, a Tobie Michale szczególnie. Wyjątkowość Twojej – Waszej Rodziny, to również, a może przede wszystkim – Ty. Nie ujmując nic, a nic Asi – chylę czoła i przed Nią, podziwiałem w Tobie spokój, opanowanie, zdrowe podejście do życia, wychowania Waszych pociech, Twoje wszechstronne zainteresowania, które dzielisz między rodzinę, obowiązki w pracy i Twoje pasje.
        Mój podziw dla Ciebie /żeby nie było niedomówień, ja jestem o tej właściwej orientacji /, to nic innego, jak tylko konfrontacja z samym sobą, gdzie przy braku właściwych proporcji między czasem poświęcanym rodzinie, pracą i moimi pasjami, chyba trochę odwróciłem ich znaczenie. Jeszcze raz brawo Michale, brawo.

        Pozdrawiam, Roman.

        Reply
  • 28/06/2013 at 21:45
    Permalink

    Jak dobrze pójdzie to w te wakacje namierzymy go wspólnie. Mam nadzieję, że uda się go sfotografować bo będzie niżej niż poprzednio.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.