Nasze wakacje zaczęliśmy w Raduniu nad jeziorem Brzeźno. 400-kilometrowa droga z Warszawy, w wypchanym po brzegi samochodzie, z jęczącymi dziewczynami zajęła nam ponad SIEDEM godzin. Główną przyczyną wydłużenia czasu jazdy były wszechobecne roboty drogowe. Ale perspektywa tygodniowego zjazdu rodzinnego dodawała nam otuchy.

Do wynajętego na tydzień domku letniskowego dotarliśmy ostatni. Ostatnie 3 kilometry drogi to niezły off road przez las. Po naszym przyjeździe, wesoła gromada powiększyła się do 12 osób. W planach mieliśmy rozmowy, dyskusje, kąpiele w oddalonym o 100 metrów jeziorze oraz gry na świeżym powietrzu i gry planszowe. Dziewczynom udało się pojeździć trochę na zabranych z domu rowerach. Niczym nie zmącona przyroda pozwoliła wszystkim odsapnąć od zgiełku i hałasu miast.

Kilka tytułów planszówek przerobiliśmy, poczynając od Dominiona, przez Truciznę, Nox’a, Time’s Up, a skończywszy na 7 cudach świata. W tę ostatnią graliśmy dość często, co pozwoliło nam (i mi przede wszystkim) na odkrycie jej zalet.

Kąpiele i wygłupy w jeziorze, już pierwszego dnia sprawiły mi czerwoną skórę na plecach. Jak zwykle raczek. Pozostali nie mieli tego problemu. Chyba 😉

Wydawałoby się, że taka ilość osób powinna generować chaos i zamęt. W naszym przypadku panował tylko chaos podczas wesołych, wieczornych gier przy sangrii, piwku i wykwintnych daniach z grilla rozpalanego suszarką do włosów. Każdy miał dobry humor. Może spowodowane to było niezłą pogodą, dobrym żarciem, a może po prostu fajnym towarzystwem.

Ostatni dzień naszego tygodniowego pobytu okazał się dość długi. Po śniadaniu wyruszyliśmy jeszcze na północ. Nożyno, Słupsk i Rowy dobiły na kolejnych kilkuset kilometrów. Pogoda była przepiękna, można więc było się udać nad morze i zjeść pysznego dorsza, przejść się plażą i wspólnie spędzić jeszcze trochę czasu. Niektórym z wesołej gromadki chciało się nawet wykąpać w Bałtyku.

Powrót do Warszawy rozpoczęliśmy o 17:00. Tym razem zajął nam siedem i pół godziny. Zdecydowanie lepiej jeździ się w nocy. Jest luźniej i szybciej. No i podczas nocnej jazdy, śpiące dziewczyny nie przeszkadzają tak bardzo.

Obejrzyjcie galerią z naszego wypadu.

Print Friendly, PDF & Email