Dzisiejsza autentycznie rozbrajająca historia pochodzi z jednego z supermarketów… Staję sobie z koszykiem do kasy „do 10 artykułów”. Przede mną młoda dziewczyna i jej koleżanka z koszykiem wypchanym zakupami. Przed nią jeszcze inna, również z wylewającymi się towarami. Grzecznie zwracam uwagę, że nad kasą wisi piękna tabliczka „do 10 artykułów”. Wszystkie trzy panie zadzierają głowy do góry i z niedowierzaniem zaczynają nerwowo się kręcić. Po chwili namysłu i przetwarzania danych, nagle otrzymuję mocno przemyślaną i wrogą odpowiedź: „to pan może sobie iść do innej kasy… samoobsługowej”. „Raczej nie. To panie, z taką ilością artykułów, możecie sobie przejść do innej kasy. Ja mam  ich odpowiednią ilość”. Oburzone kobiety, dodatkowo po zwróceniu uwagi przez kasjerkę, odeszły i rzuciły: „ale my jesteśmy kobietami”. Czyli co? … róż, wdzięk i problem z czytaniem czy „samiec – twój wróg”?

Print Friendly, PDF & Email