Gdzie jedziemy? Jak co tydzień nastaje burza mózgów. Zapowiada się ładna sobota. Zapowiada się też, że będzie to ostatnia ładna i ciepła sobota tej jesieni. Takiej okazji przepuścić nie można! Każdemu z nas przyda się odskocznia od codziennych obowiązków i problemów. Przeszukujemy Internet. Tam fajnie, ale za daleko. Tu wygląda ciekawie ale po telefonicznej rozmowie z przedstawicielami gminy wiemy, że posiadłość zwrócono właścicielowi. Odpada. O! Jest! Pałac Bielińskich w cudownym otoczeniu zieleni i wody. To niemożliwe! Tak niedaleko Warszawy! Zabieramy aparat fotograficzny, bluzy i z bardzo pozytywnym nastawieniem ruszamy w kierunku Otwocka Wielkiego.

Po niespełna godzinnej podróży docieramy na miejsce. O matko! Ile kasztanowców! Jeden z nich już na wstępie zaatakował nasz samochód potężnym uderzeniem zrzucanego przez siebie owocu. O matko! Ile kasztanów! Ale pozbieramy je później. Najpierw musimy zorientować się w możliwości zwiedzenia pałacu. Bilety niedrogie a i komfort zwiedzania najwyższych lotów bo udaje nam się być jedynymi zwiedzającymi oprowadzanymi przez przemiłą przewodniczkę.

Pałac w Otwocku Wielkim jest jedną z niewielu tak dobrze zachowanych na Mazowszu późnobarokowych siedzib magnackich. Był dawną letnią siedzibą znamienitego warszawskiego rodu Bielińskich. To tu August II Mocny zaproponował carowi rozbiory Rzeczypospolitej licząc na doraźne korzyści. W 2 poł. XIX wieku pałac popadł w ruinę, a przywrócony został do świetności dopiero po II wojnie światowej.

Wewnątrz zobaczyć można piękne, wcześniej nie pokazywane szerszej publiczności, meble barokowe i rokokowe ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie. Oprócz mebli znajdują się piękne skrzynie, puzderka, skrzynie i wiele innych ciekawych przedmiotów rozmieszczonych w kilku wnętrzach na obu piętrach pałacu. Warte uwagi są trzy sale na piętrze pałacu, ozdobione XVII-wiecznymi i XVIII-wiecznymi freskami, będące świadectwem dawnej świetności. Więcej nie będę się już rozpisywał bo bardzo dużo informacji znajdziecie na stronie Internetowej. Ale z czystym sumieniem polecam odwiedzenie tego miejsca osobiście!

Po niespełna czterdziestominutowym zwiedzaniu, pełni dobrej energii i zachwyceni tym co zobaczyliśmy ruszamy do ogrodu. Zarówno pałac jak i teren leżący w ścisłym jego sąsiedztwie znajdują się na sztucznie utworzonej wyspie połączonej mostkiem ze „stałym lądem”. Zdjęcia z lotu ptaka dostępne są tutaj.

Teraz słońce zaczyna się silniej przebijać przez delikatne chmury przysłaniające niebo. To nie zmienia jednak faktu, że kolory jakie ujrzeliśmy były niezwykłe, a krajobraz który mieliśmy okazję oglądać wywoływał nasze niekończące się ochy i achy. Otaczająca cisza, brak wiatru i co najważniejsze – praktycznie brak innych ludzi odwiedzających to miejsce – potęgowały nasze pozytywne doznania. Woda nieruchomo pokazywała nam kolorowe odbicia jesiennych drzew. Tylko odlatującym na południe ptakom trochę zepsuł się klucz. No cóż… nie wszystko może być doskonałe 😉 Ta cała masa zdjęć, jakie wykonaliśmy nie jest w stanie oddać rzeczywistości, z którą mieliśmy okazję obcować.

Żal było wracać. Na koniec uzbieraliśmy tylko mnóstwo pozytywnej energii, która teraz znajduje się w przyozdobionych przez Asię słoiczkach.

A na koniec zobacz PANORAMĘ1 i PANORAMĘ2.

Print Friendly