Początek długiego weekendu (pol. łikend) był ciepły i napawał optymizmem. Słoneczko zlewało się z nieba z bardzo przyzwoitą temperaturą otoczenia a grill, mimo, że jeszcze nie został rozpalony, już wydawał się pachnieć niezdrowym dymem.

Zapach łączył się z pachnącą, świeżo skoszoną trawą i większą niż zwykle, mieszaniną woni wsadzonych, dopiero co, kolorowych kwiatów. Zanim na grillu wylądowały przyrządzone z rana mięso i warzywa, był jeszcze czas na różne, drobne poprawki ogrodnicze (które nienawidziłem jako dzieciak) przerywane wspólnymi zabawami z dziećmi. Tym oto wprowadzeniem dotarłem wreszcie do sedna tematu 😀

Asia odnalazła w necie listę zabaw, w które można by wspólnie z dziećmi pobawić się. I to bez specjalnych przygotowań i rekwizytów. W zeszłym roku przygotowaliśmy także taką listę. I tak jak poprzednio, mimo wybrania tylko kilku zabaw, tym razem zmachaliśmy się także odrobinę.

Większości zabaw niestety nie znałem ze swojego dzieciństwa. Ale co tam… poniższą listę trzeba wypróbować. Dziewczyny będą miały (i faktycznie miały) niezłą radochę, a ja zakwasy.

  1. Kury na grzędzie. Do tej zabawy niezbędny będzie zapomniany już trzepak lub szersza drabinka, na których będzie można usiąść powyżej metra nad ziemią. Jedna osoba będzie kogutem, który nie patrząc staje tyłem kilka metrów od trzepaka. Pozostali, udając kury, siadają na grzędzie. Gdy wszyscy się usadowią, kogut rozpoczyna „polowanie”. Oczywiście kury, przemieszczając się po grzędzie nie mogą z niej schodzić, a kogut powinien mieć zamknięte oczy. Zauważone przez kury podglądanie koguta spowoduję konieczność odejścia od trzepaka i łapanie kur od początku.
  2. Szczur. Oto zabawa znana np. z treningów karate. Będziemy potrzebować sznurek z delikatnie zawiązanym na końcu supełkiem (linkę treningową dla psa). Niektóre opisy błędnie (według mnie) proponują skakankę, którą kręcąc wokół siebie można nieprzyjemnie trafić w kostkę przeskakującego gracza. Plastikowa lub drewniana rączka skakanki jest boleśniejsza niż delikatny supełek. Ta osoba, na której zatrzyma się „karuzela” odpada lub zaczyna kręcić sznurkiem. Wedle uznania.
  3. Akrobatyczne odbijanie piłki. Potrzebujemy piłkę tenisową, którą dzieci będą odbijały o kawałek muru. Po odbiciu, a przed złapaniem jest czas na wykonanie konkretnych akrobacji – klaskanie, skoki, obroty, przysiady, łapanie się za kolana, itd. Wygrywa ten, komu uda się najwięcej razy wykonać zaproponowane akrobacje. Dowolna modyfikacja zabawy zależy wyłącznie od twórczej inwencji dzieci (lub dorosłych).
  4. Miasta. Pamiętacie zabawę „pikuty”, w której wykorzystywało się nóż do wbijania w ziemię z najbardziej nieprawdopodobnych pozycji? Trafienie w teren przeciwnika w rozrysowanym kole, skutkowało zabraniem mu się część jego ziemi. Miasta są bezpieczniejszą formą wspomnianej zabawy przeznaczoną dla maksymalnie czterech graczy. Potrzebować będziemy mały patyczek, kredę, odrobinę miejsca. Na betonie rysujemy koło dzieląc je na cztery równe części (miasta). Każdy z zawodników zajmuje swoją. Jeden z graczy w momencie rzutu patyczkiem typuje przeciwnika do biegania. Pozostała trójka ucieka najdalej jak może. Gdy biegacz podniesie patyk, krzyczy stop. Uciekinierzy nieruchomieją. Gracz z patykiem odlicza od swojego miasta pięć dużych kroków i piętnaście małych w kierunku jednego z unieruchomionych graczy. Ostrożnie rzuca w jego stronę. Jeśli trafi – odcina kawałek jego pola. Jeśli spudłuje – straci kawałek swojego pola. Pole utracone staje się niczyje. Ten kto utraci miasto – przegrywa.
  5. Gorąca piłka. Bajecznie prosta gra, w której jeden z graczy turla po ziemi piłkę, a pozostali uciekają. Ten, kogo dogoni piłka, przejmuje ją. Lub jak chcecie – odpada.
  6. Po nitce do celu. Balansowanie na płaskim podłożu wcale nie musi być łatwe. Potrzebujemy sznurek metrowej (dwumetrowej) długości. Jeden z uczestniczących w zabawie układa nić. Pozostali, po zapoznaniu się z trasą, będą starali się przejść po nim z zamkniętymi oczami. Ten kto dotrze najdalej – wygrywa.
  7. Baba Jaga patrzy. Tę zabawę znamy chyba wszyscy. Na upartego zalatuje trochę horrorem… „Raz, dwa, trzy…. Baba Jaga Patrzy!!!”  …i w tym momencie odwraca się, patrząc czy dzieci stoją nieruchomo. Jeśli ktoś choćby mrugnie okiem, musi zaczynać od początku. Wygrywa ten, kto pierwszy dotrze do Baby Jagi.
  8. Kamyczek. Bardzo prosta i fajna zabawa w przekazywanie sobie kamyka z ręki do ręki. Gracze stoją wokół osoby z zamkniętymi oczami. Po zakończeniu piosenki „wlazł kotek na płotek…” należy zgadnąć kto trzyma kamyk. Jeśli się uda, następuje zmiana graczy. Zabawa daje sporo radości dzieciom ale mam wrażenie, że po 15 minutach może być uciążliwa dla sąsiadów. Ciągłe śpiewanie „wlazł kotek na płotek” może doprowadzić do załamania nerwowego 😀
  9. Pająk. Im więcej osób tym lepiej. Na początku dwoje dzieci łapie się za dłonie i biegając starają się złapać innych. Jeśli im się to uda, polują na kolejnych. Należy mocno się trzymać, by nić „ręcznych” połączeń nie rozerwała się.
  10. Domki do wynajęcia. Świetna, mega wesoła zabawa. Potrzebujemy kredę do rozrysowania kwadratów lub kół – domków, przeznaczonych dla jednej osoby. Chętni do gry zajmują swoje domki. Ponieważ jedna z osób nie będzie miała lokum, pyta głośno „Czy jest domek do wynajęcia?”. Wszyscy krzyczą „nie !!!” i rozbiegają się zajmując inny, niż własny, domek. Jest okazja, by ten kto pytał zdążył zająć domek, który przez chwilę będzie świecił pustką.
  11. Powódź. Do tej zabawy możemy wykorzystać kartki z gazet lub narysować kwadraty kredą. Będą naszymi tratwami. Powinny znajdować się w sporych odległościach od siebie. Jedna z osób będzie krzyczeć „powódź” lub „opadła woda”. W zależności od hasła należy zająć tratwy lub z nich zejść i biegać. Osoba, która nie zdąży dostać się na tratwę – odpada z zabawy.

 

Print Friendly