Wczorajszej nocy spać nie mogłem. Tak …od 4:00. Skąd się wział sen o Stefci Marudzie, nie wiem. Do 4:00 – sen, po 4:00 – przyszedł czas na rozmyślanie nad wierszykiem. Zgodnie z tym co i jak się przyśniło. Tylko części rymów musiałem szukać na świeżo i złożyć to w całość. Udręka… to nocne myślenie o wierszyku 😀

Wyszło śmiesznie i bardzo amatorsko. Ale cóż… Jest i już.

Stefcia Maruda bardzo lubi młodych,
tak po trzydziestce wybiera ofiary.
Jak się przyczepi to już na dobre;
w głowie postawi pierwsze filary.

A gdy już domek swój wybuduje
w głowie namąci, oczy przewróci.
Kontrolę przejmie nad organizmem
W nogach i rękach siłę ukróci.

Czy ktoś odgadnie nazwę choroby?
Z pomocą przyjdą pierwsze litery
tej, która siłą przejęła właśnie
młodych życiowe zdrowotne stery.

Print Friendly