Zachęceni zapowiedzią przedstawienia „Alicja w krainie iluzji”, wybraliśmy się na Farmę Iluzji. To nic, że bywaliśmy tu już wcześniej. Właściwie od samego początku istnienia staramy się śledzić jej rozwój. Ale tym razem zmiany były poważniejsze. Przeniesiono Szkołę magii (wróżek) na teren tego parku rozrywki. To sensowne posunięcie. Zagospodarowano parking i poszerzono ofertę atrakcji oraz punktów gastronomicznych. BRAWO. Farma iluzji gościła już kilka razy na moim blogu więc nie będę się rozpisywać. Jedno jest pewne… miejsce godne polecenia!

Samo 3-aktowe przedstawienie przygotowane było naprawdę dobrze. Aktorzy, stroje, muzyka… Nasze dziewczyny bawiły się prawie doskonale. Dlaczego? Ano dlatego, że egoistyczni dorośli, przepychając się łokciami i kolanami spychali je coraz dalej od miejsca akcji. Obsługa mało stanowcza nie ogarniała wszędobylskich natrętów włażących nie tam gdzie trzeba. No cóż… wydaje mi się, że obsługa powinna działać proporcjonalnie do kultury zwiedzających. Po raz kolejny przekonuję się, że olbrzymiej większości jej brak.

 

Do aktu trzeciego niestety nie doczekaliśmy. W drodze powrotnej podjechaliśmy tylko w okolice Tarnowa… by na brzegu Wisły zrobić kilka zdjęć. Tak, tak – TARNOWA, na Mazowszu 🙂 To piękne słoneczko, drzewa i woda. Jak zwykle piękne zestawienie 🙂 Sami zobaczcie.

Print Friendly, PDF & Email