Oto zapowiedziana kontynuacja relacji z naszego odnawiania. Relacji … jak to poważnie brzmi. No ale co?! Jakoś musiałem trzeba było to nazwać 🙂 . Kiedy przyszedł czas na pokój Majki, zdawało się nam, że skoro jest mniejszy, to pójdzie łatwiej. Eeee… przeliczyliśmy się z określeniem czasu. Malowanie sufitu na biało – to mały pikuś w porównaniu z tym co należało wykonać później. Na ścianach był pasek tapety, rozdzielający dwa kolory. Zdjęcie nie zajęło zbyt wiele czasu, ale pozbycie się pozostałego po tapecie kleju – już nie poszło tak błyskawicznie. Później malowanie ścian. Miałem nadzieję, że zupełnie jak u Natalki uda się „na raz”. Niestety! Na szczęście przygrywali nam: Vasco Rossi i Mango. A do nich dołączyła jeszcze Laura Pausini oraz zespół Modà. Wszystkich gorąco polecam 🙂

Wszyscy pracowaliśmy wytrwale i bardzo z pełnym zaangażowaniem. Dzięki temu, efekt końcowy wszystkim sprawił ogromną radość.

A kiedy już pokój nabrał pięknych kolorów należało zabrać się za zdjęcie i położenie wykładziny dywanowej. Po jej rozłożeniu, usiadłem na środku i swoim rozwiniętym do granic możliwości matematycznym umysłem, zacząłem kombinować jak precyzyjnie ją przyciąć. Oczywiście – wyszło perfekcyjnie. Nie mogło być inaczej! 😀 Teraz pozostało tylko umycie okna, przestawienie mebli według projektu Mai i udekorowanie pokoju.

Na czas odnawiania pokoju Mai, świeżutki pokój Natalki tymczasowo przybrał nie najlepszego, bałaganiarskiego wyglądu.

Najpierw cotton ball lights, potem chińskie sówki i chmara magnetycznych i przyklejanych różnokolorowych motylków. Ach… i na koniec firaneczka – bardzo ważny element pokoju Mai.

Przy okazji… pokój Natalki wzbogacony został o firanki, wymarzone naklejki z wieżą Eiffla i fototapetę na tył szafy 🙂

 

Print Friendly