Niestety czas klimatycznych wakacji dobiega końca. Ostatni dzień spędziliśmy na zakupach wędlin, serów i wina oraz na pluskaniu się w basenie. No! w końcu pogoda sprzyjała tego typu wyczynom. Szkoda, że dwa tygodnie tak szybko minęły. Chciałoby się więcej. No cóż… rzeczywistość.

Przedpołudniowa wycieczka do Greve miała swój przystanek w przydrożnej winnicy… w wiadomym celu 😀 Szybko sprawnie zaopatrzyliśmy się w trunki a naciski Asi by kupić winko z jej rocznika spotkało się tylko z moim zaniepokojeniem ! Tematu zakupu nie było sensu podejmować. Nie kupiliśmy i już! W Greve  zakupiliśmy sery i wędliny, z którymi później był nie lada problem podczas pakowania walizek. Ostatni włoski fast-food w Grassinie w Antichi Sapori smakował wyśmienicie i pozostawił swój wspaniały smak na bardzo długo. Później ostatnie pyszne włoskie lody i wieczorne pakowanie samochodów definitywnie kończyły nasze wakacje.

Następnego dnia, pozostało nam z rana dopakowanie się, rozliczenie się, zakup oliwy od właścicieli i start o 10:00 w długą podróż. Wspaniała droga przez Alpy z częstymi postojami w celu wykonania fotografii i filmowania cudownego otoczenia oraz zwiedzania pola kukurydzy, wydawały się znacząco wydłużać naszą drogę. Ale nie! Mimo długiego postoju na zadrzewionym parkingu a później, w Austrii, ponad godzinnego postoju w McDonaldsie dotarliśmy dość sprawnie po 5:00 następnego dnia. Piętnaście godzin jazdy okazało się jednak na tyle wyczerpujące, że po porannej drzemce nie bardzo mogłem się zorientować gdzie jestem. Zwykłe pomieszanie z poplątaniem. 🙂

Print Friendly