Oj, zachciało się nam coś dobrego. Takie chcenie przychodzi najczęściej wieczorem, podczas przeglądania programów kulinarnych. Niestety jest już zbyt późno na szykowanie pyszności, choć zdarzają się przypadki nocnego pichcenia 🙂 Tym razem ciasto francuskie w roli głównej. Albo nie! Tu wszystkie składniki odgrywają pierwszoplanowe role. Więc zaczynamy….

Odkopuję zamrażarkę w poszukiwaniu ciasta. Oliwę już mam, a i część z wymienionych niżej składników też znajdę. Oto co potrzeba:

Tapenada

  • łyżka oliwy z oliwek
  • 100 g posiekanych czarnych oliwek
  • 1 posiekany ząbek czosnku
  • 1  łyżka posiekanej natki pietruszki
  • świeżo mielony pieprz
  • odrobina soli

Cała reszta

  • 2 opakowania mrożonego ciasta francuskiego
  • 2 opakowania prosciutto
  • 50 g suszonych pomidorów
  • 2 polędwiczki wieprzowe
  • pęczek bazylii
  • 2 opakowania mozarelli
  • żółtko jajka
  • sól, świeżo mielony pieprz

Zaczniemy od tapenady. Składniki łączymy w miseczce, mieszamy i odstawiamy na razie na bok.

Polędwiczki myjemy, pozbywamy się włókien i odrobinę je skracamy. Można je teraz podsmażyć z każdej strony. Oczywiście na oliwie. Nie ma potrzeby doprawiać ani solą, ani pieprzem. Mięso zdejmujemy z patelni by trochę przestygło.

Oba kawałki ciasta francuskiego rozwijamy, odcinamy po 3 paski o grubości 1cm. Przydadzą się do dekoracji. Na środeku każdego kawałka ciasta układamy po 4 plastery prosciutto. Następnie warstwowo układamy tapenadę, po 6 plasterków suszonych pomidorów, liście bazylii i plastry mozarelli. Na samym wierzchu układamy podsmażoną polędwiczkę.

Brzegi ciasta smarujemy roztrzepanym żółtkiem i ściśle zawijamy wokół polędwiczki. Na górze robimy otwór by gromadzące się w środku powietrze miało jak uciekać. Brzegi z boków rolady również smarujemy żółtkiem i zawijamy do góry. Z pozostałych (wcześniej uciętych) kawałków ciasta francuskiego robimy dekorację, malując ją roztrzepanym żółtkiem.

Tak przygotowane polędwiczki układamy na papier pergaminowy i chowamy do lodówki na 15-20 minut.

Pieczemy 10 minut w termoobiegu, w temperaturze 200 °C. Zmniejszamy do 180 °C i pieczemy jeszcze 25 minut. Jeśli dysponujemy piekarnikiem z możliwością kontroli temperatury wewnątrz potrawy to jeszcze lepiej. Wbijamy szpikulec w polędwiczkę i ustawiamy temperaturę 72 °C. Będziemy mieć pewność, że nie przepieczmy mięsa, które jednocześnie nie będzie już krwiste.

Do dania proponuję mix sałat z balsamico, oliwkami, wiórkami parmeggiano reggiano (lub mozarellą) oraz dużą ilością świeżo mielonego pieprzu. I jeśli macie ochotę to frytki lub ugniecione z koperkiem ziemniaki.

Przygotowanie dania zajęło mi około 40 minut. Plus oczywiście 35 minut pieczenia. Warto było 🙂

Smacznego! Oj, smacznego 🙂

Print Friendly