Żywiecki Park Etnograficzny

Następnego dnia było jeszcze lepiej. Już od samego rana Maja dopytywała kiedy pójdziemy w Góry. Dłuższy wypad tego dnia odpadał, ale Siostra wspomniała o jakimś Parku Etnograficznym. Wiedziała, że gdzieś jest, mniej więcej w jakiej okolicy, ale jeszcze nie miała okazji się do niego wybrać, więc była idealna okazja aby to nadrobić.
Droga piękna, kolorów jeszcze więcej niż dnia poprzedniego. Barwy jeszcze bardziej intensywne. Nie mogłam się napatrzeć. Tak naprawdę kolorów było coraz więcej z godziny na godzinę, więc mogłam sobie tylko wyobrażać jak będzie w ciągu tygodnia. Zwłaszcza, że zapowiadali wysokie temperatury i słońce.
Wracając do naszej wycieczki… Okazało się, że trafiłyśmy na Skansen – Żywiecki Park Etnograficzny. Nie tak duży jak w Kielcach, ale w jakże pięknej okolicy. Jak się dowiedziałyśmy istnieje od 2013 roku i wciąż go rozwijają. Nawet teraz trwają prace nad budową tartaku. Zostawiłyśmy samochód obok na parkingu. Przy bramie minęła nas wycieczka emerytów i okazało się, że miałyśmy cały Skansen tylko dla siebie. Robiło się coraz cieplej, więc szybko ściągałyśmy kurtki i już do końca pobytu u Nich były nie używane. Nawet w swetrach jakie miałyśmy było nam ciepło. W budynku dawnej Szkoły kupiłam bilety: 8 zł normalny, 6 zł ulgowy. Do tego dokupiłam za 10 zł przewodnik. Można oczywiście wynająć przewodnika, ale stwierdziłyśmy, że taka książeczka spokojnie nam wystarczy. Tym bardziej, że każda chałupka dokładnie jest w nim opisana, więc chodziłyśmy, a ja dodatkowo czytałam.
Na obszarze ponad 6 ha posadowionych zostało już 17 zabytkowych obiektów architektury:

Wspomniany już przez mnie budynek Szkoły z Rychwałdu, z 1900 r.
Budynek został zbudowany za pieniądze mieszkańców oraz właścicieli wsi Milieskich. Są tam dwie izby podzielone sienią, oraz mały pokoik w którym kiedyś była kancelaria. Uczono w niej dzieci do 4 klasy: rachunki, niemiecki, przyroda, gospodarstwo. Jako, że wieś słynęła z tkaczy, w drugiej izbie stały krosna tkackie i dzieci uczyły się również zawodu tkacza. Obecnie w izbie lekcyjnej odtworzono izbę góralską bardzo bogatego gospodarza z oryginalnym piecem kaflowym. W drugiej izbie zrekonstruowano tradycyjny trzon kuchenny z piecem chlebowym i tam przeprowadzane są warsztaty pieczenia chleba.

Kapliczka kamienna z Chrystusem ukrzyżowanym:
Znajduje się tuż przy gościńcu, naprzeciwko wejściowej bramy. Jest wykuta piaskowcu, związana z lokalnym warsztatem kamieniarskim w Łysinie. Przypuszcza się, że została wykonana na początku XIX wieku. W przeszłości stawiano takie kapliczki wśród pól na rozstajach dróg, aby upamiętnić jakieś tragiczne wydarzenie.

XIX-wieczny spichlerz z Suchej Beskidzkiej:

Jest to najcenniejszy obiekt w Skansenie. Spichlerzyk zwany także lamusem budowano zwykle w bardzo zamożnych gospodarstwach. Początkowo wchodził w skład zabudowań dworskich jako miejsce do przechowywania rynsztunku wojennego a z czasem służył w górnej części do przechowywania zboża, a w dolnej był warsztat naprawczy. Budowano go już w zamożnych gospodarstwach.

Kuźnia z początku XX w ze Ślemienia:

Pierwotnie budynek usytuowany był przy Trakcie Cesarskim. Znajduje się w nim między innymi palenisko i kotlinka z nadmuchem miecha z 1723r. War wiedzieć, że kowal był także wiejskim dentystą. Świadczył te usługi mając do tego odpowiednie narzędzia, czyli szczypce i obcęgi a także dentystyczne kończyły. Zawsze konieczne było znieczulenie. Zarówno pacjenta jak i kowala za pomocą śliwowicy. Kuźnie była również miejscem spotkań mieszkańców. Dochodziło w niej również do styczności z przyjezdnymi więc kowal był także pionierem postępu technicznego.

Chałupa z Łękawicy:

Budynek mieszkalno – gospodarczy z 1911r. W jego wnętrzu obecnie znajduje się wyposażenie chaty średnio zamożnego gospodarza. Na ścianach zawieszono pod kątem obrazki święte. Wierzono, że święci patrzą na nas, a takie powiedzenie ich potęgowało to wrażenie.
Mamy tu też dużą komorę, która mogła pełnić funkcję „dożywotki”. Była to izba w której mieszkali „dożywotnio, czyli do końca swoich dni starzy gospodarze po przekazaniu gospodarstwa swoim następcom.

Chałupa z Kurkowa z przełomu XIX i X w.:

Izba paradna, czarna izba, przelotowa sień oraz izba w której obecnie znajduje się warsztat stolarki. Przez pewien czas po zakończeniu wojny w 1945 r. mieściła się tam szkoła. Została w niej przygotowana wystawa prezentująca wyposażenie zamożnego gospodarza. Ciekawym eksponatem jest „centryfuga”, przedwojenne urządzenie o znacznym stopniu zmechanizowane służące do oddzielania śmietany od mleka. Obok chałupki stoi piwniczka, w której przechowywano mięso zasolone w beczkach, masło, sery, mleko.

Chałupa z Korbielowa z przed 1887r. Chata zielarki:

Najstarszy budynek mieszkalny na terenie parku. Z półszczytowym dachem, maleńkimi okienkami i niskim zrębem. W chałupie jest izba, sień z której po wtórnych przeróbkach wyodrębniono komorę, na podłodze gliniana polepa. We wnętrzach wystawa opowiadająca o tym, jak żyła zielarka; unikalne przedmioty związane z dawną medycyną ludową, posłanie z siana na którym kładziono chorych i które zawsze później spalano, by śmierć nie „trzymała” się tego miejsca. W wielu miejscach stoją butelki z wywarami ziół które zielarka zbierała o pełni księżyca. Chata znajduje się na końcu wsi. Wynika to z tego, że choć zielarkę darzono wielkim szacunkiem to jednak bardzo się jej obawiano. Umiała odczyniać uroki, a więc umiała także je na kogoś rzucić. Chata jest uboga, bo zielarka żyła skromnie pomagając swoim sąsiadom oraz zwierzętom. Obok domku mały ogródek z ziołami ogrodzony tak zwanym „ przeplotem”. Rośnie tam między innymi krwawnik, dziewanna, jeżówka purpurowa i lubczyk. Kiedy tam byłyśmy jeszcze kwitły kwiaty nad którymi krążyło mnóstwo pszczółek.

Kapliczka z Chrystusem Frasobliwym:

W niewielkiej odległości od chaty zielarki stoi drewniana kapliczka z Chrystusem wykonanym przez jednego z najlepszych artystów prymitywistów Józefa Hulkę z Łękawy. Ten motyw stał się szczególnie bliski sercu górali beskidzkich którzy upatrywali w postaci udręczonego i zadumanego nad ludzka krzywdą Jezusa odwołania do własnego losu. Wizerunek też rozpowszechnił się już w średniowieczu.

Chałupa ze Świnnej:

Wybudowana w końcu lat 20-stych XX w. Jest w niej jedna izba i przelotowa sień dostawiona w późniejszym czasie. Obok chaty stoi zrekonstruowana studnia gromadzka typu żuraw. Tm razem bez wody – a szkoda 😉

Zagroda z Rychwałdu:

Budynek mieszkalno – gospodarczy z 1895r. na którym swoje piętno odcisnęły działania ostatniej wojny. W chwili obecnej znajduje się w nim wystawa pokazująca wyposażenie z lat 40-stych XX w. Gliniane naczynia, piec wykonany z zabytkowych kafli, przedwojenne fotografie wykonane techniką naświetlania szklanych płytek. Mały warsztat krawiecki i szewski. Obok stodoła z wozownią oraz mała studnia zagrodowa. W pomieszczeniu gospodarczym znajduje się również sieczkarnia.

Chałupa z Międzybrodzia Bialskiego z lat 20-stych XXw.:

Obecnie w jednej izbie znajduje się ekspozycja małomiasteczkowej apteki. Odtworzona została apteka ze Ślemienia z małym laboratorium służącym do przygotowywania leków. Przed budynkiem rekonstrukcja studni kołowrotowej. Tym razem z wodą 

 

Muszę przyznać, ze mimo iż teren nie duży, to jednak zeszło nam się z jego zwiedzaniem.
Wracając bardzo szybko przeniosłyśmy sie z województwa Śląskiego do Małopolskiego, bo bardzo chciałam zobaczyć gdzie „lada chwila” siostra zamieszka z rodzinką.

A wieczorkiem, przy białym Żywcu postanowiłyśmy, że jutro, po śniadanku wybierzemy się na jeden ze szczytów: Jałowiec 1111m n.p.m
Poszperałyśmy w necie i padło, że ruszymy ze wsi Stryszawa Roztoki.

Zdjęcia z telefonu:

 

Print Friendly, PDF & Email