Wracam do wspomnień z minionych wakacji. Tym razem rok 2009. Na początek nasze morze. Parę dni w Słupsku dobrze nam zrobiło. Praktycznie codzienne wyjazdy do Ustki wprawiały w radość nasze dziewczynki.

Mimo, że pogoda nie była codziennie super-hiper, to jednak na tyle słoneczna, że spokojnie można było uznać, że jest środek lata. Jedynie wiatr był czasem dokuczliwy. Ale słońce, klimat i otoczenie sprawiały, że przyjemnie cykało się fotki rozbawionym dzieciom. I to nic, że Majka „wędrowała” po plaży w swoim (nie)wypasionym, ciężkim wózku; i tak miała wiele radochy. Natalia i Agata biegały jak szalone po plaży i „po” wodzie. Było naprawdę super. Poza zabawami nad wodą, miło i wesoło było także w domu. Niezapomniane dmuchanie materaca w wykonaniu Ewy pozostanie w pamięci na długo :D. Pamiętasz Ewa? Było miękko 😉 Oczywiście nie obyło się bez wcinania „kręconych” lodów sporej wysokości oraz dużej liczby ogromnych zapiekanek. I choć od jakiegoś czasu w Warszawie także można kupić takie lody, to jednak to już nie to samo; nie ten sam klimat co nad morzem.

 

Print Friendly