Środa, 14 sierpnia 2013 r. Tego dnia, jak zwykle mogliśmy liczyć na mozolne, poranne wstawanie. W końcu są wakacje 🙂 Po śniadaniu dość sprawnie zebraliśmy się i obraliśmy kierunek na Końskie i Modliszewice. Tam nas nie było.

Po dość długiej drodze okazało się, że właściwie nadal mogło nas tam nie być. Generalnie nic fajnego, o REWELACJI nie wspominając. Szkoda czasu. Po godzinnej podróży – po prostu nie warto.

Dwór Obronny w Modliszewicach stanowi własność prywatną i niestety jest w trakcie bardzo niezdarnego remontu. By dostać się do niego, należy przejść przez bramę i drewniany mostek nad fosą.

Dwór w Modliszewicach jest typowy dla zabudowy z II połowy XVI w. To typowa budowla jaką mogli poszczycić się zamożni polscy szlachcice. Jedno co go wyróżnia to umiejscowienie go na wyspie oblanej fosą. Dzięki takiemu zabiegowi, Dwór nawiązuje do nowożytnego wiejskiego pałacyku i siedziby obronnej z tradycjami średniowiecznymi. W połowie XIX w. budynek został opuszczony i zaczął popadać w ruinę. Niestety dziś, pomimo zadaszenia, też nie jest lepiej.

Ponieważ „zwiedzanie” poszło nam bardzo sprawnie, skierowaliśmy się do Końskich. Przyciągał nas tam Zespół parkowo-pałacowy, który został wzniesiony przez Jana Małachowskiego w latach 40. XVIII w. Obecnie znajduje się tam siedziba Urzędu Miasta i Gminy. Cóż mogę powiedzieć… z zewnątrz, razem z fontanną wygląda uroczo. I tyle. Nawet zdjęcia nie zrobiliśmy.

Oba te miasta są być może dobrą wakacyjną bazą wypadową. Przyjezdnym i zwiedzającym niestety nie oferują nic nadzwyczajnego. Modliszewice – wyglądają na zaniedbane i opuszczone. Park i barokowy Kościół św. Anny (do którego już nie dotarliśmy) w Końskich to jednak zbyt mało. Byliśmy mocno zawiedzeni.

W związku z nieciekawym obrotem sytuacji, musieliśmy wymyślić coś w zamian. Pierwsze co nam przyszło do głowy, to Tokarnia. Miejsce, do którego chętnie wracamy. Miejsce, które pozwala się odprężyć, zrelaksować. Tam czas zatrzymał się już dawno. Oczywiście w pozytywnym znaczeniu. Po drodze zatrzymaliśmy się ze dwa razy by zrobić parę zdjęć w pięknych plenerach.

Niestety znów czekała nas kiepska droga. Polska w budowie jest faktem. Szkoda, że tak niedołężnie. Objazdy, zakazy i brak kompletnej informacji spowodowały, że 62 kilometry jechaliśmy ponad dwie godziny. Niestety nawigacja, którą posiadam – w związku z tym okazała się mało dokładna i prawie kompletnie nieprzydatna. Przebudowa i główne drogi wokół Kielc były dla Mapy Map zupełnie nie do odgadnięcia. No cóż… po paru latach czas wybrać konkurencję.

Tokarnia. Wyjątkowy Skansen, w którym byliśmy już wiele razy. Także teraz gęby nam się roześmiały. Nie tylko dlatego, że udało nam się dojechać ale także dlatego, że pojawiły się nowe ekspozycje, nowe budynki. Wiele z niech kiedyś niedostępnych, tym razem mogliśmy obejrzeć. Wejść do nich. Widać, że Skansen ciągle się powiększa i proponuje coś nowego. Np. W aptece jest też mieszkanie aptekarza, po przeciwnej stronie lekarz – gabinet i mieszkanie. Znów obejrzeliśmy dworek w środku. Jest naprawdę cudowny.

Po ośmiogodzinnej wyprawie czas było wracać do Grabkowa.

Print Friendly