W czwartek, 15 sierpnia udaliśmy się do, oddalonego o 4km, Świętomarza. Parafia Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny więc w dniu Matki Boskiej Zielnej odbywa się tam słynny już odpust.

Nazwa miejscowości pochodzi od Marzanny – bogini czczonej przez starożytnych Słowian. Podobno po przyjęciu chrześcijaństwa nazwę Marzanna zmieniono na Świętomarz. Mieszkający na terenach w pobliżu Świętomarzy Słowianie zajmowali się hutnictwem. Odkryto tu Ślady piecowiska składającego się z 231 dymarek. Tu należy się zatrzymać i wspomnieć o także słynnych Dymarkach Świętokrzyskich organizowanych w Nowej Słupi.

Wracając do samego odpustu, to robi niesamowite wrażenie. Po Mszy św. wszyscy wylegli na ulicę. Wzdłuż odbywał się kiermasz – handlowano wszystkim czym było można. Dziewczyny naciągnęły nas na dwa nietanie balony – Pszczólkę Maję i Dinozaura. Nie mogło być inaczej 😀 Kupiliśmy pyszne, wyciągane z wielkiej bańki, śmietankowe lody własnej roboty. Nie mogło obyć się bez obwarzanków, które później założyliśmy sobie na szyję. Kawałek dalej, na polanie, znajdowało się miejsce z rozstawionymi karuzelami, huśtawkami i mnóstwem fajnych rzeczy z których mogły skorzystać dzieciaki. Niestety ogrom ludzi nie zachęcał nas do stania i czekania na swoją kolej. Wróciliśmy więc do zaparkowanego samochodu ale Natalka i Asia miały ochotę na odrobinę słonecznego spaceru więc spotkaliśmy się prawie na miejscu.

Mimo, że dzień nie był bardzo aktywny, to można go było zaliczyć do udanych.

Print Friendly