To już ostatni dzień, przed wyjazdem, w Świętokrzyskiem. A tym samym koniec wyjazdów wakacyjnych w 2013 roku 🙁 Piątek, 16.08.2013 zapowiadał się bardzo słonecznie. Zaczynały się Dymarki Świętokrzyskie w Nowej Słupi. Nie mogło nas tam zabraknąć 🙂

Dymarki Świętokrzyskie to impreza plenerowa odbywająca się co roku w Nowej Słupi u stóp Łysej Góry. Ma najdłuższą tradycję w regionie – odbywa się od 1967 roku. Niezmiennie poświęcona jest prezentacji wyników badań nad starożytnym hutnictwem żelaza w Górach Świętokrzyskich. Od kilku lat Dymarki Świętokrzyskie odbywają się w połowie sierpnia, aby przybliżyć antyczną metalurgię żelaza przebywającym w tym regionie turystom.

Około południa zebraliśmy się do drogi. Po niespełna 20 minutach byliśmy na miejscu. W tym roku wydłużono Dymarki z 2 do 3 dni; dodając piątek. I co z tego! Byliśmy zawiedzeni, że tak niewiele się dzieje, że pobiera się opłaty za wstęp na teren Centrum Kulturowo-Archeologicznego, na którym trwają dopiero przygotowania. Niektóre z namiotów były już rozstawione, jednak kiedy podchodziliśmy nie wszyscy byli zainteresowani tłumaczeniem nam, opowiedzeniem o tym co robią, czym się zajmują. Widać, że dopiero się rozkręcali mimo, że wszystko zgodnie z oficjalnym planem miało być od dzisiaj. Pewnie na dobre zacznie się w sobotę. Dziewczynkom udało się jednak postrzelać z łuku, a potem wspólnie ulepiliśmy cegły, które po wypaleniu miały posłużyć do budowy pieca. Zagnietliśmy koralik z wełny – fajna sprawa – taka biżuteria.

Od 13:30 miały odbywać się pokazy walk. Czekaliśmy na to pół godziny, aż tu ktoś ogłosił, że walki będą o 16:00. Postanowiliśmy więc wrócić do Grabkowa, a na walki wrócić o tej 16:00. No i masz! To tylko próby przed jutrzejszymi walkami! Mimo wszystko trochę posiedzieliśmy na słonecznej polanie i pogapiliśmy się na przygotowania.

A wieczorem – czas na pakowanie się 🙁

Print Friendly