Ostatni dzień pobytu w Świerkowym Wzgórzu. Dzień wyjazdu. Szkoda… bo to oznacza koniec wakacji 🙁 Po śniadaniu jeszcze chwilę pogadaliśmy z właścicielką, dopakowaliśmy resztę rzeczy i zabraliśmy się do Warszawy.

Jednak najpierw musieliśmy skoczyć do Nowej Słupi. Trzeba było przecież kupić miody! Przeszliśmy się chwile ulicą, na której odbywała się sprzedaż wszystkiego. Kupiliśmy parę słoików miodów oraz parę drobiazgów. Dziewczynom, na koniec, udało się jeszcze wejść do samochodu straży pożarnej.

Kierunek Warszawa. Tylko dwie godziny drogi. Po drodze odpoczynek w Radomiu przy ogólnie znanej restauracji, i już 🙁

… a późnym wieczorem spotkaliśmy gościa ze Świerkowego Wzgórza. Głośno studiował marketing. Ciekawe jak, po wypuszczeniu na wolność, odnalazł się w miejskiej rzeczywistości.

Zacznij od pierwszej części. Zobacz też wpisy z naszego wypadu do Szwecji w 2012 roku.

Print Friendly