Jedna z sierpniowych sobót miała być ciepła. Ale chyba większość z nich była i jest ciepła. Udaliśmy się zatem do ostatnio otworzonej Szkoły Magii i Czarodziejstwa we Dworze Jabłonowiec. To niejako filia Farmy Iluzji.

Ponieważ jest to raczkujące przedsięwzięcie to nie ma jeszcze szerokiej reklamy, nie ma jeszcze wielu odwiedzających. Ale powiem szczerze, że zapowiada się dobrze. Aby tu trafić należy kierować się na Wolę Życką (w gminie Trojanów), później drogowskazy doprowadzą na miejsce – GPS: N51°40’16.19″ ; E21°40’02.36″. To połowa drogi między Warszawą a Lublinem.

Szkoła magii mieści się w dawnej szkole podstawowej. Na wejściu powitała nas lekko mrocznym głosem naprawdę urocza Czarownica. Wkładając na nasze głowy czarne, magiczne czapki przydzieliła do „drużyny” Sowy lub Kruka. Asia trafiła do Kruka, a ja z Mają i Natalką do Sowy. Czarownica oprowadziła nas po siedmiu komnatach. Mieliśmy okazję zobaczyć małe lochy, bibliotekę i komnatę magicznych postaci znanych z różnych legend i baśni. Trafiliśmy w miejsce, gdzie mogliśmy zostawić swój cień,  usiąść na dużej miotle i poudawać, że umiemy latać. W komnacie Wróżbiarstwa wylosowaliśmy karteczki z pewnymi mądrościami na dalsze nasze życie, a w komnacie Alchemii, siadając w szkolnych ławkach, wzięliśmy udział w prostych eksperymentach i w tworzeniu mikstur. Komnata ta -to tak naprawdę zrekonstruowana sala lekcyjna z przełomu XIX i XX wieku.

Poza tymi komnatami istnieje sala zabaw z dwupoziomową konstrukcją, a na zewnątrz pole dmuchańców, barek i dużo miejsca do szaleństw i odpoczynku. W zabawę zaangażowały się tym razem dwie czarownice. Wspólnie z Mają, Natalią i jeszcze jedną dziewczynką puszczały olbrzymie bańki mydlane. Przed budynkiem znaleźliśmy dopiero co utworzony Zaczarowany Ogród, w którym ustawionych jest wiele figurek magicznych postaci.

Po frytkach, lodach, piciu i hod-dogu udaliśmy się do oddalonej o 6 kilometrów Farmy Iluzji. Kiedyś mieliśmy tu wrócić i zobaczyć co się zmieniło. Oj, zmieniło się tu bardzo dużo od naszego ostatniego pobytu w listopadzie 2012 roku. Fakt, że wtedy byliśmy na początku jej funkcjonowania – tak jak teraz w Dworze Jabłonowiec, wszystko się więc pewnie rozkręcało i nie do końca zachwycało. Teraz jest inaczej. Na parkingu mnóstwo samochodów. Wewnątrz nowe atrakcje. Ogrom zwiedzających każe sądzić, że interes dobrze się kręci. I super. Oto punkt GPS: N51°39’31.7″ ; E21°41’23.6″ / 51.65880 ; 21.68990.

Do pochylonego domu i innych elementów parku dołączyły nowe, doskonałe atrakcje. Odjazdowy tunel zapomnienia, w którym mój błędnik kompletnie sfiksował, świetnie przygotowany (choć chciałoby się więcej) grobowiec Faraona, farma króliczków, strzelnice, czasowa trakcja w postaci wystawy samochodów filmowych… i naprawdę wiele, wiele więcej. Teraz nie można przyczepić się właściwie do niczego. Nawet barek, który przypominał lata PRL’u, nabrał odpowiedniej jakości. Wreszcie zobaczyliśmy lewitujący kran, przeszliśmy ścieżkę zdrowia i najzwyczajniej w świecie spędziliśmy miło czas. Przy okazji, spotkaliśmy naszego dawnego (z czasów pierwszej pracy), dobrego znajomego z rodzinką. Cóż za spotkanie Adrian, Aga! …no i wróciliśmy do tunelu zapomnienia. Fajny taki odjazd 🙂 A teraz, patrząc na stronę Farmy Iluzji, widzę nową atrakcję w postaci Labiryntu Luster.

Cieszy, że w Polsce można zrobić coś takiego, fantastycznego, i cieszącego się powodzeniem. Widać pełen wkład serca i poświęcenie temu projektowi. Być może połączenie obu miejsc – Szkoły Magii i Farmy Iluzji, własnym transportem przez las da więcej możliwości i frajdy. Zaangażowanie Czarownic daje nadzieję, że po dopracowaniu szczegółów tak będzie. Generalnie – Gratulacje!

Print Friendly