Po wielu trudach z obrobieniem masy zdjęć, wracam do pisania….

Przyszedł dzień na wyprawę do Skansenu w sercu Sztokholmu. Pociąg, metro, tramwaj. I już. Wszystko sprawnie, bez czekania. Dotarliśmy na wyspę Djurgården, leżącą w sercu Sztokholmu. Kupiliśmy bilety, i całą zgrają weszliśmy na teren pierwszego w Szwecji skansenu i ogrodu zoologicznego.

Muzeum zostało otwarte w 1981 roku. Na powierzchni 300 000 m² znajduje się około 150 budynków, wzorowanych na XIX- wieczne budowle Szwecji. Większość tych budynków można zwiedzać także w środku. I tu miła niespodzianka – w części z nich spotkać można aktorów przebranych w ówczesne stroje. Śmiało można z nimi pogadać o profesjach jakie wykonują. Tu i ówdzie przechadzają się Damy z parasolkami stwarzając niepowtarzalny klimat.

Zanim jednak weszliśmy na teren „zielony” przechodziliśmy przez rewelacyjnie przygotowane ZOO. Później oczywiście też można było spotkać zwierzęta. Niektóre na wolności, inne (jak wilki czy niedźwiedzie) – w zamknięciu.

 

Nasz spacer po Skansenie trwał ponad 3 godziny. Niestety nie nie byliśmy w stanie obejrzeć wszystkiego w sposób dokładny. Nic straconego. Przyjdzie czas na powrót do tego cudownego miejsca. Zobaczcie poniżej obszerną galerię zdjęć.

Początek był wyjątkowy – Majka integrowała się z Lemurami. Na tę okazję założyła nawet pasiastą sukienkę. Nie miała też problemu z pogłaskaniem węża. I jedno i drugie było bardzo grzeczne. Ja i Majka – jako jedyni z naszego wesołego towarzystwa głaskaliśmy Tarantulę. Takie tam włochate… Mieliśmy przyjemność spotakć Nemo… i parę innych żyjątek wodnych. Na powietrzu również było co niemiara okazji obcowania z naturą. Choć dla Majki kózka okazała się wrogo nastawiony i trochę ją pobodła. Na szczęście skończyło się tylko płaczem.

Print Friendly