Oto pewne tłumaczenia rodziców, z którymi można się spotkać tu i ówdzie. Ja słyszałem je niejednokrotnie. Nie będąc ojcem, potem będąc tatusiem córki. Jeszcze później – mając dwie córki. I co? To są zwykłe „tłumaczenia się” rodziców. Próba zrzucenia sytuacji (braku panowania nad nią) na dziecko. Wszystko bzdury. Albo inaczej… każde dziecko jest inne – i tłumacząc się w poniższy sposób rodzice powielają tylko (nie tylko) część stereotypów.

  • Jak będziesz miał dziecko to dopiero zobaczysz.
  • Tobie łatwo mówić bo nie masz dzieci.
  • Jak się ma dzieci to czasu brakuje.
  • Z dziećmi trzeba wziąć poprawkę na spóźnienie się.
  • Ty masz dziewczynkę, to jest łatwiej.
  • Masz jedno dziecko to nic nie wiesz.
  • Eeee, masz dwie dziewczynki, to wszystko jest łatwiejsze.
  • Chłopcy tacy są.
  • Dziewczynki są grzeczniejsze.
  • Z dziewczynkami jest łatwiej.
  • To jest rodzeństwo, są tacy sami.
  • Młodszemu jest smutno, niech starsze się zajmie.
  • Przecież siostra/brat może się zająć.
  • Chłopaki nie bawią się lalkami.
  • …i wiele innych

Zanim doczekałem się własnego dziecka, nieraz słyszałem z różnych stron część z wymienionych wyżej tekstów. „Przecież mając dziecko – to jest normalne, że się spóźniamy. Spóźniamy się notorycznie”. To skoro „notorycznie” – to nie można ruszyć się te 15 minut wcześniej! Wiem z doświadczenia, że można. Oczywiście są sytuacje awaryjne, których sam doświadczyłem. Ale nie ciągle. Dorosły rodzic przecież decyduje o której zacząć się (i dziecko) ubierać do wyjścia. No i nie tłumacz każdego spóźnienia się, że to przez dziecko.

„Jak będziesz miał dziecko, to zobaczysz, że czasu brakuje, że człowiek się spóźnia, że nie wie w co włożyć ręce”. Mam dzieci – i nadal nie rozumiem tych tłumaczeń. Bywa ciężko, ale bez przesady. No chyba, że goni się za karierą i po prostu nie możesz poświęcić czasu własnemu dziecku.

Często słyszy się teksty dotyczące zachowania chłopców i dziewczynek. Że niby chłopcy są bardziej rozbrykani niż dziewczynki. Z tego wynika, że niby na więcej można im pozwolić. Niby dlaczego? Skąd takie przeświadczenie, że dziewczynki nie są rozbrykane? Dlaczego rodzice uważają, że wszyscy chłopcy jednakowo źle się zachowują. To znów puste tłumaczenie (się) rodzica. Niczym nie poparte. Próba dania (wręcz danie) przyzwolenia chłopcom na gorsze zachowanie niż dziewczynom. To co w końcu – chłopiec nie może być grzeczny? A dziewczynce nie wolno rzucić zabawką w ścianę? Odwrotna sytuacja jest akceptowalna. I to jest OK!?

Rodzeństwo (w jednakowym wieku lub różnym) jest takie samo. Ma takie same potrzeby. Lubi to samo. Musi ze sobą przebywać bo jest rodzeństwem. A przecież każde z tych dzieci jest odrębną jednostką i wykazuje inne potrzeby. Skłaniając dziecko (najczęściej starsze) do zajmowania się młodszym albo wskazując mu, że młodsze jest ważniejsze rodzic zapomina o tym, że starsze czuje się pokrzywdzone. Oczywiście nie da się idealnie równo poświęcać czasu każdemu z dzieci ale dziwnym jest sytuacja kiedy starszemu zabiera się „jego świat” by dać więcej szczęścia młodszemu.

„Ty masz dziewczynki – tobie jest łatwiej”. Nie jest. Dziecko w wieku do parunastu lat (później też) jest podobne, albo zupełnie odmienne. Bywają dni, że jest miło, kolorowo; ale bywają takie, że chce się uciekać z domu przed małymi krzyczącymi, kłócącymi się i rozbrykanymi „potworkami”. Takie tłumaczenie wychodzi z ust rodziców chłopaków. Najczęściej jest powtarzane po innych, bo niby skąd taki rodzic ma wiedzieć jak jest. Takie teksty stają się wyłącznie tłumaczeniem nieodpowiedniego zachowania syna. A może tylko takiego zachowania, który może nie być akceptowane przez otoczenie. Ale przecież to chłopak… jemu wolno się tak zachowywać – ma więcej energii niż dziewczynka. Musi się więc rozładować. Dziewczynka nie czuje przecież takie potrzeby.

Chłopaki nie bawią się lalkami. A niby dlaczego? A dziewczynki nie mogą pewnie bawić się samochodami! Co za głupie gadanie.

Myślę, że część powyższych tłumaczeń (dot. zachowania płci) przestaje się pojawiać kiedy rodzice posiadają dwójkę, trójkę dzieci różnej płci.

(temat przeniesiony z siostrzanego bloga)

Print Friendly, PDF & Email