Wpadłem na głupi pomysł by przejechać się do Firenzuoli, miasteczka słynącego z „wytwarzania” pietra serena. Kawałek drogi tylko po to by przejść się po rynku w części zapełnionym straganami,  zjeść tam lody i zerknąć z zewnątrz na zamknięte niestety Muzeum Kamienia. Teraz nawet zastanawiam się co tak niesłychanie imponującego może być w tego rodzaju kamieniu. Może specyficzny szary kolor? 😉 Nie ważne.

160717-131111

Zwinęliśmy się stamtąd szybciej niż parkowaliśmy. Nie polecam. Zahaczmy więc o Casetta di Tiara. Zjeżdżamy z głównej drogi i najpierw podążamy w dół. Mostek. Droga zwęża się. Zwęża… i zaczyna piąć w górę. Wije się wśród drzew o pięknej, soczystej zieleni. Zakręty robią się ściślejsze. Miejsca na minięcie się dwóch samochodów już brakuje. Ale fajnie!!! Docieramy na górę. Parkujemy i idziemy w stronę kilku zabudowań z niedużym kościołem w centralnym punkcie. Na ławeczkach siedzi sobie garstka ludzi i niespiesznie przeżywa swoje życie. Wędrujemy trochę w górę, w stronę jednego z wielu szlaków prowadzących po Toskańskich Apeninach na wysokości 1200 m npm. Ale nie podejmujemy się dłuższego spaceru. Nie tym razem. Ale czuję, że tu trzeba wrócić.

Casetta di Tiara jest miejscem, w którym w 1916 roku poeta wizjoner Dino Campana oraz pisarka-feministka Sibilla Aleramo przeżywali swój gorący romans. Casetta di Tiara jest także miejscem, w którym mówi się unikalnym włoskim – wywodzącym się z greckiego mówionego na włoskich terytoriach Bizancjum.

Jedziemy dalej, już w stronę Marradi. Zatrzymujemy się tylko w San Pelegrino in Mugello. Z jednej strony drogi znajduje się Chiesa dei Santissimi Domenico e Giustino (kościół św. Dominika i Justyna). Niestety zamknięty. Po drugiej stronie aleja z drogą krzyżową. Robimy kilka zdjęć i jedziemy dalej.

Ostatni większy punk postojowy robimy sobie w Coniale. Dziewczyny schodzą na rzekę Santerno. Ja w tym czasie parkuję samochód – raczej mało przepisowo, co niekoniecznie podoba się tubylcom, podnoszącym rwetes. Właściwie spędzamy tam tylko chwilę. To jednak wystarcza Majce by równo się skąpać 🙂 Robimy kilka zdjęć i ruszamy do domu, zatrzymując się tylko co pewien czas celem podziwiania krajobrazu 🙂

160717-160651

Print Friendly, PDF & Email