Czas wakacyjnego odpoczynku nie powinien być napięty. To wie każdy. My także. Wstawanie o wczesnej godzinie, śniadanie i wymarsz na rozkaz nie wchodzą w grę. Kto chce się spinać, tego trzeba rozpiąć… albo znieczulić winem i piwem 😉 Albo lepiej… jednym i drugim. Oprócz naszych wspólnych wypadów, wspólnego zwiedzania, wspólnych fest i wspólnych „biesiad”, każdy organizował swój czas we własnym zakresie. Bez stresu, bez ciśnienia. No chyba, że na pęcherz… po odpowiedniej ilości piwa 🙂

Basen, skakanie na sianie, dziesiątki rozegranych partii „tysiąca”, „7 cudów” i „Tokaido”. Ach… były jeszcze „Nogi stonogi” i „Domek”. Próby puszczania latawca nie były doskonałe ale za to nie było stresu, że gdzieś sobie odleci 😉 Frisbee i bumerang też miały swój czas, a w odróżnieniu od zagubionego w Palmanovie drona, nadal byliśmy w ich posiadaniu.

Wspólne posiłki, zabawy, wygłupy, wspólne polowania na różnego rodzaju zwierzęta i owady oraz sielskość-anielskość, którą mieliśmy okazję codziennie podziwiać, pozwalały choć przez chwilę zapomnieć o trudach, problemach i pracy. Był też czas na spacery i Marradyjskie muzeum, którego byliśmy w czasie naszego zwiedzania jedynymi gośćmi.

„Poszukiwania” źródła z wodą po awarii pomp, która miała miejsce po burzy, kolacja z winem i piwem w barze Biforco oraz dorosłych głupawka podczas wjeżdżania na górę; i związana z tym histeria dzieci… Wieczorne szwędanie się po rzece, spotkania z tymi znanymi i nieznanymi nam miłymi ludźmi na rynku przy „bezalkoholowym” spritzu i piwie, rozmowy, uśmiechy i lody. Zakupy, torty bezowe i grill rozpalany lakierem do włosów. Kwiaty, podarunki, życzenia. Powitania i pożegnania. Nasze spotkanie rowerzysty – Włocha, który dwa razy w tygodniu pokonuje trasę z Ravenny do Marradi. Jego bezcenną radość jaką promieniał mogąc porozmawiać z nami w języku, którego uczy się od pięciu lat oglądając TVN, Polsat i TV Polonia. Granie w bule, ping-ponga i wiele innych ruchowych dyscyplin. Proste i smaczne posiłki, wypchana po brzegi lodówka oraz wyjadanie makaronu łyżką wazową… Oj! było tego mnóstwo.

Niestety tę ilość pozytywnych myśli, jakie kołaczą mi się po głowie, nie jestem w stanie zamienić na słowa je odzwierciedlające. Dlatego zostawiam Was ze zdjęciami:

To dobre miejsce na zdjęcie Marradi „dawniej i dziś”

160801-105455

Print Friendly, PDF & Email