No i jesteśmy. Jeszcze tylko wjazd drogą na górę. Najpierw asfaltową, potem szutrową. Coś mi się zdaje, że autku dostanie się trochę po podwoziu. No cóż! Już od samego początku widać, że szkody i straty w tym roku mogą być większe. Nie ma co się przejmować 🙂

160726-150723

Zatrzymujemy się, rozpakowujemy. Właściciele Piano Rosso (nazwę można tłumaczyć jako Czerwony Płaskowyż) pokazują nasze miejsce. Wszystko wygląda cudownie. Teren, otoczenie, dom. Niestety tę sielskość zabiły trochę pozamykane okna i okiennice do apartamentu, w którym mamy mieszkać. Na pierwszy rzut oka było ciemno, mało przytulnie i panował zaduch. Kompletnie brakowało klimatu o jakim marzyliśmy. Płakać się chciało. Potrzeba nam światła, powietrza! No i łazienka… nie wiedzieć czemu byłem przekonany, że będzie więcej niż jedna. Jak widać moja komunikatywność i przyswojenie informacji uległo deformacji już na samym początku – w momencie dogadywania pobytu. A przecież o wszystkim wiedziałem 🙂

Otwieramy okna, wpuszczamy światło i tutejsze cudowne powietrze. Zabieramy się za ułożenie wszystkiego po swojemu. Atmosfera staje się bardziej przytulna, swojska, ciepła, taka nasza… W końcu i łazienkę ogarnęliśmy. Przecież na Kaszubach było nas znacznie więcej i też daliśmy radę. „Always look on the bright side of life…” A wieczorem dojechała reszta brygady prosto ze Szwecji 🙂

Na zewnątrz basen. I choć mniejszy niż ten sprzed dwóch lat to jednak dawał nam odrobinę radości w gorące dni. Obok basenu jacuzzi. Terenowi dodają klimatu ławeczki, kwiaty i zioła. Tu bazylia, tam mięta różnego rodzaju i ogórecznik, który pięknie prezentował się później na pomidorach z mozarellą. Tuż obok drzewko figowe oraz dojrzewające powoli khaki. Co noc podlewany trawnik prezentuje swoją niespotykaną soczystą zieleń. A idealna wysokość i gęstość trawy zachęca do biegania i skakania na boso. W głębi ogrodu, na specjalnie wydzielonej części znajduje się huśtawka i stół do tenisa stołowego. Pozostałe miejsce zagospodarowujemy na przywiezione przez nas siatkę do badmintona oraz piłkę na uwięzi. Tuż obok, wychodząc przez drewnianą, klimatyczną furteczkę dostrzegamy wzgórze, w sam raz na puszczanie latawca i rzucanie bumerangiem. Bele siana pozwalają na niewielką po nich wspinaczkę oraz wiele radości uwiecznionej na zdjęciach. Zresztą zobaczcie sami wielką galerię z otoczenia agroturystyki, będącą zbiorem zdjęć z całego pobytu.

160710-170335

160710-170134-2
ZOBACZ PANORAMĘ 360


Czyż nie jest pięknie ?! Dech zapiera!

Print Friendly, PDF & Email