Piąta godzina w szkole była dla Victora potwornie męcząca. Trudno było kontrolować opadające co chwilę posiniałe ze zmęczenia powieki. Nawet rozświetlone słońcem i mieniące się w jego promieniach blond włosy nowej nauczycielki historii nie miały szans ze zmęczeniem wynikającym z całonocnego wkuwania do egzaminu końcowego.

Do końca zajęć pozostało zaledwie trzydzieści minut ale w takim stanie Victorowi czas potwornie się rozciągał. Wszelkie próby rozbudzenia się graniczyły z cudem. Nawet nie mógł, tak jak inni koledzy, pozytywnie wyobrazić sobie zbliżającego się weekendu. Był raczej samotnikiem, nie mógł więc liczyć na wspólne granie w piłkę czy wypady do kina, o imprezach nie wspominając. W nawiązywaniu lepszych kontaktów z rówieśnikami, nie pomagała mu też piegowata twarz i ciągle rozczochrane rude włosy. Jako jedynemu z klasy nie dane mu były kontakty z dziewczynami. Pomimo, że dołowało go to niemiłosiernie, cały czas miał nadzieję, że los się odmieni.

Usilne próby utrzymania głowy i całej postawy w pionie, przy jednoczesnym niedopuszczeniu do zamknięcia oczu zakończyły się powodzeniem w momencie zwrócenia głowy w stronę okna. Uwagę przykuło coś, co wyglądało jak duże zdjęcie i pomimo niemałego wiatru nie miało ochoty odfrunąć z trawnika znajdującego się przed szkołą. Ostatnie parę minut lekcji Victor siedział jak na szpilkach. Dłużyło się niemniej niż poprzednio. Jednak teraz miał sprecyzowany cel.

Wymarzony dzwonek był głośniejszy niż zwykle, a zawartość sali, która codziennie wylewa się z wielkim krzykiem, tym razem stała się niesłyszalna. Jak strzała zbiegł dwa piętra i popędził w stronę zdjęcia. Mocno zdyszany i podekscytowany przykucnął przy nim i pewnym chwytem podniósł z trawnika. – To musi być znak – pod nosem wybełkotał do siebie. Zdjęcie przedstawiało piękną dziewczynę, która uniesioną prawą ręką pokazywała dwa palce ułożone w literę V. – Ta litera „V”, to musi być znak – uspokajając rozkołatane serce, powtórzył krótkie stwierdzenie . Zabrał je i wrócił do szkoły, by spróbować dowiedzieć się czegoś o dziewczynie ze zdjęcia. Podążając długim korytarzem szatni, z rycerską odwagą pytał każdą napotkaną osobę. Niestety nikt nie potrafił udzielić Victorowi satysfakcjonującej odpowiedzi. – Nauczyciele. Może oni coś będą wiedzieli – usłyszał w tłumie trafne stwierdzenie. Czym prędzej pokonał osiemdziesiąt schodów, by znaleźć się przed drzwiami pokoju nauczycielskiego. Uchylił drzwi i z dużą dawką powagi, jaką należy wykazać w miejscu skupienia tylu ważnych osób, wkroczył na czerwony dywan. O tej godzinie nie mógł jednak liczyć na pomoc. Trzech nauczycieli, których zastał nie znało tajemniczej piękności. Ze spuszczoną głową opuścił szkołę i ospałym krokiem wrócił do domu.

Rodzice Victora, mocno zdziwieni znaleziskiem, jak wszyscy ankietowani dzisiejszego popołudnia , nie potrafili rozwiązać zagadki. – Może poszukaj w Internecie. – mówili. Kilka godzin poszukiwań i konieczność wykonania pracy domowej sprowadziły za oknem noc. Zmęczony szybko wziął prysznic i równie szybko wskoczył pod kołdrę.

Delikatne stukanie w parapet, niespecjalnie głośny kobiecy chichot i dźwięk przesuwającego się po szybie paznokcia zbudziły Victora ze słodkiej drzemki. Sięgnął ręką za głowę i włączył przytwierdzoną do ściany lampkę nocną. Przy stłumionym świetle wypełniającym pokój mógł rozpocząć obserwację otoczenia. Wszystko było na miejscu. Wstał więc i podszedł do okna. Widok z poddasza domu na okolicę zatykał jak zwykle dech w piersiach. Górzysty teren z jeziorem, w tafli którego odbijał się księżyc był dla Victora czymś  niesamowitym. Pewnie byłby dla każdego. Poza tym nic ciekawego nie potrafił dostrzec. Pozostało tylko wrócić do łóżka.

Poranek nastał wcześnie. Ponieważ sobota to dzień bez szkoły, Victor mógł zająć się poszukiwaniami na większą skalę. Po upewnieniu się, że rodzice nie znają osoby ze zdjęcia, podekscytowany wybiegł szybko na ulicę. Huk uderzenia był głuchy i bardzo głośny. Kierowca rozpędzonego samochodu zatrzymał się kilkanaście metrów dalej. Wezwany lekarz pogotowia mógł tylko potwierdzić tragedię. Policja, która zjawiła się równie szybko nie miała wątpliwości co do winy kierowcy. Na podstawie trzymanego w rękach zdjęcia, oceniła jednak możliwość roztargnienia i nieuwagi Victora. Policjant prowadzący sprawę rozpoczął poszukiwania nieznajomej. – Czy ktoś zna tę dziewczynę, która pokazuje prawą ręką trzy palce?…

…tekst powstał na podstawie zasłyszanych opowieści… myślę, że w sam raz wpasowuje się w blog o wszystkim 🙂

Print Friendly, PDF & Email