Ta sobota „przygotowana” była przez Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej – Koło Nr.6 „Helenów”, Koło Nr 6 „Piechocin” i Koło Nr 7 „Jaworzyn” oraz pozostałe organizacje i instytucje wchodzące w skład Zespołów Terenowych Rajdu: Środowisko Kombatantów 7 pp. AK „Garłuch”, Bazy Lotniczej „Łużyce”, Środowisko „Grupy Kampinos”, Związek Sybiraków, Związek Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych – Koła: Ursus, Włochy, Okęcie, Koło Lotnicze, Koło Nr 4 Związku Oficerów Rezerwy RP im Obrońców Radiostacji w Starych Babicach, Harcerskie Kręgi Seniorów i Starszyzny Harcerskiej oraz Komendy Hufców ZHP: Ursus, Piastów, Pruszków i Ożarów Maz., a także Wydziały Oświaty, Kultury i Sportu – Dzielnicy Ursus i Dzielnicy Włochy m.st. Warszawy i miasto Pruszków oraz Miejskie i Gminne Ośrodki Kultury z Piastowa, Raszyna, Lesznowoli, Ożarowa Maz. i Starych Babic.

XXX Rajd jest kontynuacją rajdów historyczno – patriotycznych, przypominających najważniejsze wydarzenia XX wieku. Tegoroczny Rajd odbywał się pod hasłem: Rajd „Szlakiem Naszej Historii” – żywa lekcja historii i patriotyzmu.

150418-200740

Rajd jest okazją do pewnej dyscypliny oraz do nadania sobie tempa, a w tym przypadku do zatrzymania się w miejscach historycznych i uczczenia tych, którzy polegli za ojczyznę. Zgodnie z zasadami wyznaczyliśmy sobie trasę 9,3 km, na której mieliśmy zlokalizowane cztery punkty. Zaczęliśmy od zarejestrowania się i około 9:25 ruszyliśmy w drogę. Natalka i jej koleżanka Ula oczywiście pełne energii zaczęły biegać, skakać i generalnie pajacować, co spotkało się z moim zaniepokojeniem o szybką utratę energii potrzebnej na dalszą część wyprawy.

Pogoda niespecjalnie była sprzyjająca a wraz z miejskim otoczeniem nie nastrajała pozytywnie. Po drodze, dla dziewczyn istotne okazały się przystanki autobusowe. A właściwie ławeczki, na których chętnie przysiadały. Niestety później czekało je trudniejsze zadanie. Trzeba było mnie przecież dogonić. Pierwsze 3 kilometry pokonaliśmy w niespełna 30 minut. Jak na mój wiek to całkiem nieźle. Choć to raczej ja narzucałem tempo.

Pierwszy punk, znicz i chwila zadumy. Oto kamień upamiętniający egzekucję 22 żołnierzy 7 pp Armii Krajowej „Garłuch” w drugim dniu powstania. Pułk „Garłuch” stanowił główną siłę samodzielnego VIII Obwodu AK Okęcie. Głównym zadaniem oddziałów było zajęcie lotniska na Okęciu. Natarcie wyznaczono na godz. 17 (godzinę „W”) 1 sierpnia. W ostatniej chwili dowódca pułku Stanisław Babiarz (ps. Wysocki), ze względu na znaczne wzmocnienie niemieckiej załogi lotniska wydał rozkaz odwołania akcji. Niestety, rozkaz dowódcy pułku nie dotarł na czas do wszystkich oddziałów. Znaczna ich część już walczyła, ponosząc dotkliwe straty. Zginęło ok. 120 żołnierzy. Atak załamał się 2 sierpnia 1944 roku, a dowództwo podjęło decyzję zwolnienia oddziałów z miejsc koncentracji. Żołnierzom dano możliwość podjęcia decyzji co do dalszej walki. Część z nich usiłowała przedostać się do Warszawy, część zaś do Puszczy Kampinoskiej, z zamiarem przyłączenia się do partyzanckiego zgrupowania AK „Kampinos”. Po dotarciu do ówczesnej wsi Szczęśliwice żołnierze zostali zauważeni i schwytani przez stacjonujący tam oddział Dywizji Pancernej „Hermann Göring”. Ustawiono ich na skarpie kolejowej dzisiejszej linii Warszawa – Radom i rozstrzelano. Wśród rozstrzelanych była jedna kobieta – Danuta ze Stefańskich Majewska, łączniczka pułku „Garłuch” i przewodniczka grupy przedzierającej się do Puszczy Kampinoskiej. Wszyscy rozstrzelani mieli przestrzał głowy oraz klatki piersiowej co dowodzi, że ich dobijano.

Przed nami kolejne ponad 3 kilometry do drugiego punktu na naszej dzisiejszej mapie. Chłód, mimo szybkiego marszu, zaczął już doskwierać. Ręce nieskore do obsługi telefonu, nogi w zawiasach zaczęły lekko trzeć. Ale utrzymując tempo była szansa na utrzymanie kondycji. Pojawiły się pierwsze zapytania o jedzenie w znanej wszystkim niezdrowej sieci fast-food’ów. Co pewien czas powracał temat zmęczenia. Po niedługim czasie dotarliśmy do Pomnika 7pp AK „Garłuch” z granitową tablicą osadzoną na niewielkiej kapliczce upamiętniającej tragiczne wydarzenia 2 sierpnia 1944 roku. Zginęło wówczas ok. 50 osób, w tym 8 sanitariuszek z kompanii „Maria”. Po nieudanej akcji na lotnisku i wycofaniu się 7 pp Armii Krajowej „Garłuch” z Okęcia Niemcy rozpoczęli krwawą pacyfikację Okęcia. Trwała ona kilka dni. W jej wyniku zginęło wielu powstańców, a wśród nich dowódca II batalionu mjr „Zawisza” (Aleksander Mazur). 2 sierpnia przy al. Krakowskiej 175, Niemcy odkryli punkcie zbiorczym żołnierzy z kompanii „Maria”. Natarcie niemieckie odbyło się przy udziale ckm-ów i moździerzy. Obrona trwała kilka godzin. Po nieudanej próbie zdobycia budynku, Niemcy sprowadzili miotacze ognia i podpalili dom. W płomieniach zginęli powstańcy oraz ludność cywilna. Ci, którzy próbowali uciekać, zostali schwytani i rozstrzelani pod murem domu. Ciała rozstrzelanych wrzucano do ognia. Tu spotkaliśmy jednego z kombatantów, który z niezwykłą starannością i powagą opowiadał o wydarzeniach tamtego okresu. Poległych uczciliśmy minutą ciszy.

150418-104110

Trzecie miejsce pamięci zlokalizowane było zaledwie 900m dalej. Żwawym krokiem, choć już widocznie cięższym przeszliśmy pod kolejną tablicę. Tu także o losach polskich patriotów opowiadał wspomniany wcześniej człowiek z ogromną wiedzą o tamtych czasach. W tym miejscu we wrześniu 1939 roku i w sierpniu 1944 roku, na terenie obecnego Instytutu Lotnictwa, rozstrzelano kilkudziesięciu żołnierzy Armii Krajowej, Armii Ludowej i mieszkańców Okęcia. Tu także zapaliliśmy znicz i uczciliśmy ich pamięć minutą ciszy.

Za nami ponad 7 kilometrów. A przed nami wielka ciemna chmura, nadzieja, że unikniemy deszczu oraz wybłagane frytki i shake. Z mocno osłabionymi bateriami ruszamy w drogę do czwartego miejsca pamięci. Wielu uczestników przed nami, za nami i właściwie wokół nas. Niektórzy jak my – na piechotę, inni rowerami a jeszcze inni przemieszczają się samochodami. Wszystko zależy od długości wyznaczonej trasy oraz wieku uczestników. Nawet nie sądziłem, że przystanek w ciepłym pomieszczeniu przyda się także mi. Oczywiście dziewczyny do frytek wynegocjowały zimne milkshake’i. To nie oznaczało jednak, że robimy sobie odpoczynek. Nogi i ręce nabrały odpowiedniej temperatury więc można było ruszyć z prędkością jak na początku. Chwilę później osiągnęliśmy Skwer im. 7pp AK „Garłuch” przy ul. 17-go Stycznia. Tu 1 sierpnia 1944 roku w natarciu na lotnisko Okęcie poległo 120 żołnierzy powstańców z 7 pp AK „Garłuch”. W miejscu, gdzie obecnie znajduje się głaz, w 1944 roku znajdował się bunkier wyposażony w ciężką broń maszynową. Po załamaniu się ataku na lotnisko Okęcie hitlerowcy dobili rannych pozostałych na polu bitwy. I tu, jak poprzednio zapaliliśmy znicz oraz oddaliśmy hołd poległym.

Teraz pozostał tylko powrót na miejsce z którego wyruszaliśmy, i oczywiście powrót do domu. W 137 minut udało nam się przejść 9,3 km. Wydaje się, że całkiem nieźle, biorąc pod uwagę fakt należytego uczczenia poległych.

Print Friendly