Dlaczego powstał ten post? Zdecydowałem się przestrzec przed zakupem, nazwanej mocno na wyrost, zabawki. Chodzi o Planetarium Uncle Milton Star Theater 2. To coś sprzedawane jest w wielu sklepach. My kupiliśmy w olbrzymim sklepie dla dzieci, który w swoim opisie „buduje magiczne wspomnienia i oferuje produkty o najwyższym standardzie”.

Nawet nie mam pojęcia gdzie ta zabawka została wyprodukowana. A, już mam… znalazłem – made in china. Nie mogło być inaczej :) Tak na marginesie: nieważne skąd przywieziesz pamiątkę – i tak będzie to pamiątka z Chin 🙂 Zabawkę nazwano teatrem (kinem) gwiezdnym – planetarium wujka Miltona. I to w wersji drugiej. Pewnie poprawionej. Może wymienili w tym oprogramowanie 😉 Niestety nie wiem kim był ów Milton. Jednak nazwa planetarium chyba zobowiązuje. A to urządzenie posiada byle-jaki plastikowy globus ze słabiutko rozrysowanymi i opisanymi gwiazdami, równie słabiutką diodę, której zadaniem miało być oświetlenie globusa od środka i rzutowanie gwiazd na ścianę. Światło zapałki jest jednak silniejsze. To coś posiada również jakiś wskaźnik, który ma wyświetlać na ścianie obraz komety. Beznadzieja. Jedyny element, który może być wykorzystany, to kompas. Nie oznacza to, że jest wartościowy i dobrze wykonany. Igła wskazuje wprawdzie północ ale buja się się na każdą stronę. Takie chińskie, tandetne gibanie się 😀

Włączyliśmy urządzenie i nasze oczy zrobiły się ze zdziwienia tak duże, że było je w ciemności lepiej widać niż wyświetlane na suficie gwiazdy. Efekt na pewno nie był taki jak na zdjęciu z pudełka. W galerii poniżej jest takie zdjęcie. Ściema i tyle. Daleko do tego co urządzenie prezentuje w rzeczywistości. Próba naciągnięcia i upchania bubla. Staliśmy tak parę minut z rozdziawionymi gębami. Zapomnieliśmy oddychać i z braku powietrza mieliśmy w głowach własne planetarium z mnóstwem gwiazdek nad głowami i świecących mroczków w oczach. Potem komentarz był jeden… „masakra”. Ponieważ Natalka lubi gapić się w niebo, zabawka dla Niej miała mieć choć trochę wartość naukową. Mimo, że nie spełnia swojego gwiezdnego zadania to i tak okazała się edukacyjną. W końcu śmieci należy segregować. Papier do papieru, plastik do plastiku, itd. Szkoda tylko, że taka edukacja jest wyjątkowo droga.

Print Friendly, PDF & Email