Po chwili rozmowy z żoną, Piotr rozłączył się. Spojrzał na zegarek. Spojrzał w okno. Już świtało. Ciężki wieczór dawał mu się we znaki. Oczy z przemęczenia, stesu i Bóg wie czego jeszcze, zaczęły się kleić. Zdawał sobie sprawę, że nie pośpi zbyt długo.


– Przecież w szpitalach, nie wiadomo po co, budzą rano żeby sprawdzić temperaturę – szepnął do siebie.
Pokój, w którym ulokowano Piotra był, jak na szpital państwowy, całkiem znośny. Przestronny, pomalowany w ciepłą magnolię sprawiał, że Piotr czuł się w miarę przytulnie. W pokoju stały trzy łóżka. Jedno z nich zajmował włąśnie Piotr. Poza nim nie było pacjentów, więc swoboda była większa.
Po chwili zadumy Piotr stwierdził, że nie powinien był się tak bez słowa rozłączać z żoną. Wysłał jej więc SMS’a. „Przepraszam, że tak się rozłączyłem. Czuję się fatalnie i samopoczucie nie pozwoliło mi rozmawiać. Zadzwonie około południa. Może zrobią mi jakieś badania i będzie wiadomo coś więcej. Pa”
O szóstej zjawili się lekarz i pielęgniarka. Zaprosili na badanie krwi.
– Co jest ze mną? – zagadał do nich Piotr
– Trudno powiedzieć. Zrobimy badanie płynu mózgowo-rdzeniowego. Wtedy okaże się.
– Co to takiego?
– Pobieramy płyn z kręgosłupa.
– Boli? Kiedy? – z przejęciem znów spytał Piotr.
– Jeśli nam się uda – to jeszcze dziś. Jeśli nie damy rady – to jutro rano.
– Im szybciej tym lepiej.
– Oczywiście. Tu są dokumenty do podpisania. Zgoda na wykonanie badania oraz karta informacyjna.
– Zaraz przeczytam i podpiszę.
Po powrocie do pokoju, Piotr zaczął zgłębiać informacje przekazane przez pielęgniarkę. Czytając to, zaczął wpadać w przerażenie. Wiedział jednak, że nie ma wyjścia, że teraz jest szansa aby wyjaśnić co się z nim dzieje. Drżącą ręką sięgnął po długopis i podpisał zgodę na badanie.
Jakby wyczuwając, wszedł w tej chwili lekarz z pytaniem na ustach:
– Podpisał Pan zgodę na badanie?
– Tak, podpisałem. Boję się jednak.
– Spokojnie. Takich pobrań mamy kilka w ciągu dnia. Lekarz pobierająca płyn ma pewną rękę.
– To nie zmienia faktu, że się boję.
– Więc zrobimy to teraz, i nie będzie Pan już musiał o tym myśleć.
– Jak to! Teraz?!
– Zapraszam do sali zabiegowej.
Piotr zwlókł się łóżka i poszedł za lekarzem. Jako człowiek będący pesymistą (choć nie zawsze) miał nadzieję, że nie wbiją się w rdzeń kręgowy. To nie byłoby fajne.
Chwilę później, leżąc zgiętym na boku poczuł wbijanie igły.
– Już po wszystkim – usłyszał głos lekarki – teraz zawieziemy pana do sali. Proszę nie podnosić głowy bo będzie bolała. Pobraliśmy Panu sporo płynu rdzeniowego. Po dwunastu godzinach powinno być już wszystko OK.
– A wstać do kibelka będę mógł?
– Dostanie Pan kaczkę.
Piotr podziękował, dodając jednak z uśmiechem:
– Wolę kurczaka.

Print Friendly, PDF & Email